Papieskie Dzieła Misyjne w Polsce

Papieskie Dzieła Misyjne w Polsce

 

Papież Benedykt XV

Motu proprio „Dei Providentis arcano” z dnia 1V 1917 r.

 

AAS 9(1917)529-531

168

Tajemnym zrządzeniem Opatrzności Bożej piastując miejsce Księcia Apostołów, świętego Piotra, którego Pan Jezus ustanowił na ziemi najwyższym i wiecznym Pasterzem dusz odkupionych Jego Krwią, świadomi obowiązku apostolskiego, staramy się ze swej strony dokładać wszelkiej troski i czujności, aby wszystkie Kościoły i każdy z osobna, składające się na zespolenie i wzrost jednego Ciała Mistycznego Chrystusa czyli Kościoła katolickiego, nie tylko były zachowane, ale także aby się rozwijały.

Ojcowską miłością obejmujemy wszystkie Kościoły partykularne, szczególnie zaś Wschodnie, zwłaszcza że w starożytniejszych swych dziejach promieniują tak jasnym światłem świętości i nauki, że nawet dziś, po tak długim upływie czasu widzimy, jak ich blask rozjaśnia pozostałe kraje chrześcijańskie.

Nie możemy jednakże bez bólu rozmyślać o tym, jak to z kwitnących wspaniale i rozległych stały się one nikłe i wątłe, gdy nieprzerwany łańcuch żałosnych przyczyn wyrwał bardzo znaczną ilość Kościołów Wschodnich z objęć Matki-Kościoła.

Oby umiłowanym synom Wschodu za łaską Bożą dane było kiedyś, aby przywrócone zostały do stanu pierwotnej pomyślności i chwały! My tymczasem, pomni swych obowiązków, dołożymy usilnych starań, by w miarę Naszych możliwości ulżyć doli Kościołów Wschodnich.

 

169

Dlatego podjęliśmy decyzją ustanowienia odrębnej dla Unitów wschodnich – jak ich się określa – Świętej Kongregacji, której gestie prefekta pełnić będziemy osobiście My i z kolei Nasi następcy. Istniejąca bowiem do tej pory „Dla spraw rytu Wschodniego” założona z autorytetu i rozkazu świetlanej pamięci Poprzednika Naszego Piusa IX (Konstytucja „Romani Pontifices” z dnia 6 I 1862 r., zob. Collectanea, wyd.2, nr 1223), połączona była ze Św. Kongregacją Rozkrzewienia Wiary, tak, że mogła być uważana za jej dodatek (accessio) i wiadomo Nam, że niektórzy nieprzychylnie usposobieni do Stolicy Apostolskiej wysuwali wskutek tego zarzut pod adresem Papieży Rzymskich, iż lekceważą katolików wschodnich i chcą, aby byli podporządkowani Łacinnikom. Jakkolwiek każdy, kto ocenia rzecz w oparciu o prawdę, widzi, że tego rodzaju oskarżenia są bezzasadne, to jednak chcemy, aby życzliwość tejże Stolicy Apostolskiej wobec katolików wschodnich była tak oczywista, by już nikt nie mógł o tym wątpić. A także nasi katolicy wschodni, widząc jak Papież osobiście dba o ich sprawy, zrozumieli z pewnością, że Stolica Apostolska nie może większej okazać im przychylności.

A ponadto wolno ufać, że nikt już katolikom wschodnim nie będzie przedstawiał łacinników jako przedmiotu podejrzeń, gdyż akt niniejszy jeszcze wyraźniej uwydatni, że w Kościele Jezusa Chrystusa, który nie jest ani łaciński ani grecki ani słowiański, lecz katolicki – powszechny, żadna nie zachodzi między jego synami różnica, i że wszyscy, czy to Łacinnicy, czy Grecy, czy Słowianie, czy też inne grupy narodowościowe takie same zajmują miejsce przy Stolicy Apostolskiej.

 

170

Dlatego mocą pełni władzy, z własnej inicjatywy postanawiamy i ustalamy:

  1. Św. Kongregacja Rozkrzewienia Wiary dla spraw rytu Wschodniego przestaje istnieć z dniem 30 listopada bieżącego roku.
  2. Oddzielnie od Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary od dnia pierwszego następnego miesiąca ma istnieć „Św. Kongregacja dla Kościoła Wschodniego” (S. Congregatio pro Ecclesia Orientali); przewodniczyć jej będzie sam Papież. W skład jej wejdzie kilku Kardynałów Św. Kościoła Rzymskiego, z których jeden będzie Sekretarzem; będzie on miał adiunktów spośród najznakomitszych kapłanów: jednego Asesora i kilku Radców zarówno z obrządku łacińskiego jak i wschodniego, a ponadto odpowiednią liczbę oficjałów spośród duchownych, biegłych w sprawach Kościołów Wschodnich.

III.    Kongregacji tej mają być zarezerwowane wszelkiego rodzaju sprawy dotyczące zarówno osób jak i karności oraz rytów Kościołów Wschodnich, a także sprawy mieszane, tzn. takie, które pod pewnym względem odnoszą się również do łacinników czy to w zakresie rzeczy czy osób.

  1. Dla Kościołów rytu wschodniego Kongregacja ta posiadać ma wszelkie władze, jakie dla Kościołów rytu łacińskiego otrzymały inne Kongregacje, z zachowaniem jednak prawa Kongregacji Św. Oficjum.
  2. Kongregacja ta powinna rozwiązywać spory na drodze dyscyplinarnej; te zaś, co do których zadecyduje rozwiązanie na płaszczyźnie sądowniczej, odeśle do Trybunału, który wyznaczy sama Kongregacja.

Chcemy, aby to wszystko po wieczne czasy zachowało prawomocność i ważność, niezależnie od jakichkolwiek zarządzeń przeciwnych, także godnych specjalnej wzmianki.

Dan w Rzymie u św. Piotra, dnia 1 V 1917 r., w trzecim roku Naszego Pontyfikatu.

Papież Benedykt XV

Tłum. ks. B.Wodecki SVD

Źródło: Breviarium missionum, Cz. 1, ATK, Warszawa 1979, s. 197-199.


 

 

BENEDYKT XVI

 

LIST APOSTOLSKI W FORMIE «MOTU PROPRIO»

PORTA FIDEI OGŁASZAJĄCY ROK WIARY

 

  1. „Podwoje wiary” ( por. Dz 14, 27) są dla nas zawsze otwarte. Wprowadzają nas one do życia w komunii z Bogiem i pozwalają na wejście do Jego Kościoła. Próg ten można przekroczyć, kiedy głoszone jest Słowo Boże, a serce pozwala się kształtować łaską, która przemienia. Przekroczenie tych podwoi oznacza wyruszenie w drogę, która trwa całe życie. Zaczyna się ona chrztem (por. Rz 6, 4), dzięki któremu możemy przyzywać Boga zwracając się do Niego jako do Ojca, a kończy wraz z przejściem poprzez śmierć do życia wiecznego, które jest owocem zmartwychwstania Pana Jezusa, który wraz z darem Ducha Świętego, pragnął włączyć w Swą własną chwałę tych, którzy w Niego wierzą (por. J 17, 22). Wyznawanie wiary w Trójcę Świętą – Ojca, Syna i Ducha Świętego – jest równoznaczne z wiarą w jednego Boga, który jest miłością (por. 1 J 4, 8): Ojca, który w pełni czasów posłał swego Syna dla naszego zbawienia; Jezusa Chrystusa, który w tajemnicy Swej śmierci i zmartwychwstania odkupił świat, Ducha Świętego, który prowadzi Kościół poprzez wieki w oczekiwaniu na chwalebny powrót Pana.

 

  1. Od początku mojej posługi Następcy Piotra przypominałem o potrzebie odnalezienia drogi wiary, aby ukazać coraz wyraźniej radość i odnowiony entuzjazm spotkania z Chrystusem. W homilii podczas Mszy św. na początku mojego pontyfikatu powiedziałem: „Kościół jako całość, a w nim jego pasterze muszą tak jak Chrystus wyruszyć w drogę, aby wyprowadzić ludzi z pustyni ku przestrzeni życia, ku przyjaźni z Synem Bożym, ku Temu, który daje nam życie – pełnię życia”[1]. Zdarza się dość często, że chrześcijanie bardziej troszczą się o konsekwencje społeczne, kulturowe i polityczne swego zaangażowania, myśląc nadal o wierze jako oczywistej przesłance życia wspólnego. W rzeczywistości, założenie to nie jest już nie tylko tak oczywiste, ale często bywa wręcz negowane[2]. Podczas gdy w przeszłości można było rozpoznać jednorodną tkankę kulturową, powszechnie akceptowaną w swym odniesieniu do treści wiary i inspirowanych nią wartości, to obecnie wydaje się, że w znacznej części społeczeństwa już tak nie jest, z powodu głębokiego kryzysu wiary, który dotknął wielu ludzi.

 

  1. Nie możemy się zgodzić, aby sól zwietrzała, a światło było trzymane pod korcem (por. Mt 5, 13-16). Także współczesny człowiek, jak Samarytanka przy studni, może na nowo odczuć potrzebę pójścia, aby słuchać Jezusa, który wzywa nas do wiary w Niego i zaczerpnięcia z jego źródła, wytryskującego wodą żywą (por. J 4, 14). Musimy na nowo odkryć smak karmienia się Słowem Bożym, wiernie przekazywanym przez Kościół i Chlebem życia, danymi jako wsparcie tym, którzy są Jego uczniami (por. J 6, 51). Nauczanie Jezusa, w rzeczywistości nadal rozbrzmiewa w naszych dniach z tą samą mocą: „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki”(J 6, 27). Pytanie stawiane przez tych, którzy go słuchali jest również tym samym, jakie my stawiamy: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” (J 6, 28). Znamy odpowiedź Jezusa: „Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał” (J 6, 29). Wiara w Jezusa Chrystusa jest więc drogą do osiągnięcia zbawienia w sposób ostateczny.

 

  1. W świetle tego wszystkiego postanowiłem ogłosić Rok Wiary. Rozpocznie się on dnia 11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II, a zakończy się w uroczystość Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 24 listopada 2013 roku. 11 października 2012 r. upłynie także dwadzieścia lat od opublikowania Katechizmu Kościoła Katolickiego, tekstu promulgowanego przez mojego poprzednika, błogosławionego papieża Jana Pawła II[3], aby ukazać wszystkim wiernym siłę i piękno wiary. Dokument ten, autentyczny owoc II Soboru Watykańskiego, był postulowany przez Nadzwyczajne Zgromadzenie Synodu Biskupów w 1985 roku jako narzędzie w służbie katechezy[4] i powstał dzięki współpracy całego episkopatu Kościoła katolickiego. Właśnie w październiku 2012 r. zwołałem Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej. Będzie to dobra okazja do wprowadzenia całej wspólnoty kościelnej w czas szczególnej refleksji i ponownego odkrycia wiary. Nie po raz pierwszy Kościół jest wezwany do celebrowania Roku wiary. Mój czcigodny poprzednik, Sługa Boży Paweł VI ogłosił podobny w 1967 roku dla upamiętnienia męczeństwa Apostołów Piotra i Pawła w 1900 lat od ich najwyższego świadectwa wiary. Chciał, aby był to uroczysty moment, aby w całym Kościele było „prawdziwe i szczere wyznanie tej samej wiary”. Chciał on też między innymi, aby ta wiara była potwierdzona w „sposób indywidualny i zbiorowy, wolny i świadomy, wewnętrzny i zewnętrzny, pokorny i szczery”[5]. Myślał, że w ten sposób cały Kościół będzie mógł podjąć „wyraźną świadomość wiary, aby ją ożywić, oczyścić, aby ją umocnić i potwierdzić oraz ją wyznać”[6]. Wielkie wstrząsy, które miały miejsce w owym roku, uczyniły jeszcze bardziej wyraźnym zapotrzebowanie na uroczystość tego rodzaju. Zakończyła się ona „Wyznaniem wiary Ludu Bożego”[7], aby zaświadczyć jak bardzo istotna treść, która od wieków stanowi dziedzictwo wszystkich wierzących, musi zostać potwierdzona, zrozumiana i pogłębiona nieustannie na nowy sposób, aby dać konsekwentne świadectwo w innych warunkach historycznych, niż w przeszłości.

 

  1. Pod pewnymi względami, mój czcigodny poprzednik postrzegał ten Rok jako „konsekwencję i wymóg posoborowy”[8], dobrze zdając sobie sprawę z poważnych trudności tego czasu, zwłaszcza w odniesieniu do wyznawania wiary i wierności jej poprawnej interpretacji. Sądzę, że inauguracja Roku Wiary w związku z pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II może być dobrą okazją, aby zrozumieć teksty pozostawione przez ojców soborowych, które zdaniem błogosławionego Jana Pawła II „nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła. Dzisiaj, po zakończeniu Jubileuszu, szczególnie mocno odczuwam powinność ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna”[9]. Chcę też mocno podkreślić to, co powiedziałem na temat Soboru kilka miesięcy po moim wyborze na Następcę Piotra: „Jeśli go odczytujemy i przyjmujemy w świetle prawidłowej hermeneutyki, może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą zawsze potrzebnej odnowie Kościoła”[10].

 

  1. Odnowa Kościoła dokonuje się także przez świadectwo, jakie daje życie wierzących: poprzez samo swoje istnienie w świecie chrześcijanie są faktycznie powołani, aby rozjaśniać Słowo prawdy, jakie pozostawił nam Pan Jezus. Właśnie Sobór w Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium, stwierdził: „podczas gdy Chrystus, «święty, niewinny, niepokalany» (Hbr 7,26), nie znał grzechu (2 Kor 5,21), lecz przyszedł dla przebłagania jedynie za grzechy ludu (por. Hbr 2,17), Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie swoje. Kościół «wśród prześladowań świata i pociech Bożych zdąża naprzód w pielgrzymce», zwiastując krzyż i śmierć Pana, aż przybędzie (por. 1 Kor 11,26). Mocą zaś Pana zmartwychwstałego krzepi się, aby utrapienie i trudności swe, zarówno wewnętrzne, jak zewnętrzne, przezwyciężać cierpliwością i miłością, a tajemnicę Jego, choć pod osłoną, wiernie przecież w świecie objawiać, póki się ona na koniec w pełnym świetle nie ujawni”[11].

 

Rok Wiary, w tej perspektywie jest zaproszeniem do autentycznego i nowego nawrócenia do Pana, jedynego Zbawiciela świata. W tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania Bóg objawił w pełni Miłości, która zbawia i wzywa ludzi do nawrócenia i przemiany życia poprzez odpuszczenie grzechów (por. Dz 5, 31). Dla Apostoła Pawła ta Miłość wprowadza człowieka do nowego życia: „Przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6, 4). Dzięki wierze to nowe życie kształtuje całą ludzką egzystencję na radykalnej nowości zmartwychwstania. Na miarę jego wolnej dyspozycyjności, myśli, uczucia, mentalność i zachowania człowieka powoli są oczyszczane i przekształcane, na drodze, która nigdy tu na ziemi w pełni się nie realizuje. „Wiara, która działa przez miłość” (Ga 5, 6) staje się nowym kryterium inteligencji i działania, które przemienia całe życie człowieka (por. Rz 12, 2, Kol 3, 9-10, Ef 4, 20-29, 2 Kor 5, 17).

 

  1. „Caritas Christi urget nos” (2 Kor 5, 14): miłość Chrystusa wypełnia nasze serca i pobudza nas do ewangelizacji. Dzisiaj, tak jak wówczas, wysyła On nas na drogi świata, aby głosić Jego Ewangelię wszystkim narodom ziemi (por. Mt 28, 19). Poprzez swą miłość Jezus Chrystus przyciąga do Siebie ludzi z każdego pokolenia: w każdym czasie zwołuje on Kościół, powierzając mu głoszenie Ewangelii, z nakazem, który zawsze jest nowy. Z tego względu także dziś potrzeba bardziej przekonującego zaangażowania kościelnego na rzecz nowej ewangelizacji, aby na nowo odkryć radość w wierze i odnaleźć entuzjazm w przekazywaniu wiary. Zaangażowanie misyjne wierzących, które nigdy nie może słabnąć, czerpie moc i siłę w codziennym odkrywaniu Jego miłości. Wiara bowiem rośnie, gdy przeżywana jest jako doświadczenie otrzymanej miłości i kiedy jest przekazywana jako doświadczenie łaski i radości. Sprawia ona, że życie wiernych wydaje owoce, ponieważ poszerza serca w nadziei i pozwala na dawanie twórczego świadectwa: otwiera w istocie serca i umysły tych, którzy słuchają, na zaproszenie Pana, aby przylgnęli do Jego słowa, by stali się Jego uczniami. Wierni, stwierdza św. Augustyn „wzmacniają się przez wiarę”[12]. Święty Biskup Hippony miał słuszny powód, aby wyrazić się w ten sposób. Jak wiemy, jego życie było ciągłym poszukiwaniem piękna wiary, dopóki jego serce nie znalazło spoczynku w Bogu[13]. Jego liczne pisma, w których wyjaśniał znaczenie wiary i prawdy wiary, pozostają aktualne do naszych dni jako dziedzictwo niezrównanego bogactwa i pozwalają nadal tak wielu ludziom poszukującym Boga w znalezieniu właściwej ścieżki, aby osiągnąć „podwoje wiary”.

 

Tak więc tylko przez wiarę wiara rośnie i umacnia się; nie ma innej możliwości posiadania pewności co do swego życia, jak tylko przez coraz większe powierzenie siebie w ręce tej miłości, którą odczuwa się jako coraz większą, ponieważ swoje źródło ma w Bogu.

 

  1. Z tej radosnej okazji pragnę zachęcić braci biskupów całego świata, żeby zjednoczyli się z Następcą Piotra w tym czasie duchowej łaski, jaki daje nam Pan, by upamiętnić cenny dar wiary. Chcemy obchodzić ten Rok Wiary w sposób godny i owocny. Trzeba zintensyfikować refleksję na temat wiary, aby pomóc wszystkim wierzącym w Chrystusa w stawaniu się bardziej świadomymi i ożywić ich przywiązanie do Ewangelii, zwłaszcza w okresie głębokich przemian, jaki ludzkość przeżywa obecnie. Będziemy mieli okazję do wyznawania wiary w zmartwychwstałego Pana w naszych katedrach i kościołach całego świata; w naszych domach i rodzinach, aby każdy silnie odczuł potrzebę lepszego zrozumienia i przekazywania przyszłym pokoleniom odwiecznej wiary. Wspólnoty zakonne oraz parafialne, wszystkie stare i nowe rzeczywistości eklezjalne znajdą w tym roku sposób, aby uczynić publicznym wyznanie Credo.

 

  1. Pragniemy, aby ten Rok rozbudził w każdym wierzącym aspirację do wyznawania wiary w jej pełni i z odnowionym przekonaniem, z ufnością i nadzieją. Będzie to też dobra okazja, by bardziej celebrować wiarę w liturgii, zwłaszcza Eucharystii, która „jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie ... źródłem, z którego wypływa cała jego moc”[14]. Jednocześnie pragniemy, żeby świadectwo życia ludzi wierzących było coraz bardziej wiarygodne. Zwłaszcza w tym Roku każdy wierzący powinien ponownie odkryć treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej[15], i zastanowić się nad samym aktem wiary.

 

Nie przypadkiem w pierwszych wiekach chrześcijanie musieli nauczyć się Credo na pamięć. Było ono ich codzienną modlitwą, aby nie zapomnieć o zobowiązaniu przyjętym wraz ze chrztem. Słowami pełnymi znaczenia przypomina o tym św. Augustyn, kiedy w jednej z homilii na temat redditio symboli, przekazania Credo mówi: „Symbol świętej tajemnicy, który otrzymaliście wszyscy razem i który wyznaliście jeden po drugim, jest słowami, na których opiera się, jak na stałym fundamencie, wiara Matki-Kościoła, a fundamentem tym jest Chrystus Pan... Otrzymaliście więc i powtarzaliście to, co wiernie powinniście naśladować, co w duszy i sercu zawsze powinniście przechowywać, co powinniście na łożach waszych odmawiać, o czym myślicie na placach i miejscach publicznych, o czym także i podczas posiłków waszych nie zapominajcie, strzeżcie tego w sercu, chociaż ciało zasypia”[16].

 

  1. Chciałbym w tym miejscu nakreślić zarys programu, który pomoże w głębszym zrozumieniu nie tylko treści wiary, ale wraz z nimi, także aktu, którym zdecydujemy się na całkowite powierzenie się Bogu, w pełnej wolności. Istnieje w istocie głęboka jedność między aktem, którym się wierzy a treścią, której dajemy nasze przyzwolenie. Apostoł Paweł pozwala na wejście w tę rzeczywistość, kiedy pisze: „Sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz 10, 10). Serce wskazuje, że pierwszy akt, którym dochodzi się do wiary jest darem Boga i działaniem łaski, która przekształca osobę aż do głębi jej serca.

 

W tym względzie szczególnie wymowny jest przykład Lidii. Św. Łukasz opowiada, że  Paweł, kiedy był w Filippi, udał się w szabat, by głosić Ewangelię niektórym kobietom; była wśród nich Lidia a „Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła” (Dz 16, 14). Ważny jest sens zawarty w tym wyrażeniu.  Św. Łukasz uczy, że znajomość treści, w które należy wierzyć nie wystarcza, jeżeli następnie to serce, autentyczne sanktuarium człowieka, nie jest otwarte na łaskę, która pozwala mieć oczy, aby spoglądać na głębię i zrozumieć, że to, co zostało przepowiedziane jest Słowem Bożym.

 

Z kolei „wyznawać ustami” wskazuje, że wiara oznacza zaangażowania i publiczne świadectwo. Chrześcijanin nigdy nie może myśleć, że wiara jest sprawą prywatną. Wiara jest decyzją na to, żeby być z Panem, aby z Nim żyć. To „bycie z Nim” wprowadza do zrozumienia powodów, dla których się wierzy. Wiara, właśnie dlatego, że jest aktem wolności, wymaga również odpowiedzialności społecznej za to, w co się wierzy. Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy ukazuje z całą oczywistością ów wymiar publiczny wiary i głoszenia jej bez lęku każdej osobie. Jest to dar Ducha Świętego, który uzdalnia do misji i umacnia nasze świadectwo, czyniąc je śmiałym i odważnym.

 

Samo wyznanie wiary jest aktem zarówno osobistym jak i wspólnotowym. Pierwszym podmiotem wiary jest faktycznie Kościół. W wierze wspólnoty chrześcijańskiej każdy otrzymuje chrzest, skuteczny znak wejścia do ludu wierzących, aby zyskać zbawienie. Jak stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego: „«Wierzę» – to wiara Kościoła wyznawana osobiście przez każdego wierzącego, przede wszystkim w chwili chrztu. «Wierzymy» – to wiara Kościoła wyznawana przez biskupów zgromadzonych na soborze lub, bardziej ogólnie, przez zgromadzenie liturgiczne wierzących. «Wierzę» – mówi także Kościół, nasza Matka, który przez swoją wiarę odpowiada Bogu i który uczy nas mówić: «Wierzę», «Wierzymy»...”[17].

 

Jak można dostrzec znajomość treści wiary jest istotna, by wydać swą zgodę, to znaczy, aby w pełni, rozumem i wolą zgadzać się z tym, co proponuje Kościół. Znajomość wiary wprowadza w pełnię tajemnicy zbawczej objawionej przez Boga. Udzielona zgoda oznacza więc, że kiedy się wierzy, w sposób wolny przyjmuje się całą tajemnicę wiary, bo gwarantem jej prawdy jest sam Bóg, który objawia się i pozwala poznać swą tajemnicę miłości[18].

 

Z drugiej strony, nie możemy zapominać, że w naszym kontekście kulturowym wielu ludzi, choć nie rozpoznają w sobie daru wiary, szczerze poszukuje ostatecznego sensu i definitywnej prawdy o swym istnieniu i świecie. To poszukiwanie jest autentyczną „preambułą” wiary, gdyż kieruje ludzi na drogę, która prowadzi do tajemnicy Boga. Sam ludzki rozum nosi w istocie wrodzoną potrzebę tego, „co wartościowe, nieprzemijalne”[19]. Wymóg ten stanowi nieustannie zachętę, trwale wpisaną w serce człowieka, aby wyruszyć w drogę i znaleźć Tego, którego byśmy nie poszukiwali, gdyby nie wyszedł już nam na spotkanie[20]. Wiara zaprasza nas właśnie na to spotkanie i w pełni otwiera.

 

  1. Cenną i niezbędną pomocą w uzyskaniu dostępu do systematycznej wiedzy na temat treści wiary jest dla wszystkich Katechizm Kościoła Katolickiego. Jest to jeden z najważniejszych owoców II Soboru Watykańskiego. W Konstytucji Apostolskiej Fidei depositum nie przypadkiem podpisanej w trzydziestą rocznicę otwarcia II Soboru Watykańskiego, papież Jan Paweł II napisał: „Katechizm przyczyni się w znacznym stopniu do odnowy całego życia kościelnego.... Uznaję go za pewną normę nauczania wiary, jak również za pożyteczne i właściwe narzędzie służące komunii eklezjalnej”[21].

 

Właśnie w tej perspektywie Rok Wiary powinien wyrazić wspólne zobowiązanie do ponownego odkrycia i studium podstawowych treści wiary, które znajdują w Katechizmie Kościoła Katolickiego swą systematyczną i organiczną syntezę. Staje się tutaj faktycznie widoczne bogactwo nauczania, jakie Kościół przyjął, strzegł i oferował na przestrzeni dwóch tysiącleci swej historii. Od Pisma Świętego do Ojców Kościoła, od mistrzów teologii po świętych, którzy przeszli przez wieki, Katechizm przedstawia trwałą pamięć tak wielu sposobów, w których Kościół rozważał swą wiarę i dokonał postępu doktrynalnego, aby dać wiernym pewność w ich życiu wiary.

 

W samej swojej strukturze, Katechizm Kościoła Katolickiego przedstawia rozwój wiary, poruszając nawet wielkie kwestie życia powszedniego. Strona po stronie, odkrywa się, że to, co jest przedstawione, nie jest jakąś teorią, ale spotkaniem z konkretną Osobą, która żyje w Kościele. Po wyznaniu wiary następujące wyjaśnienie życia sakramentalnego, w którym Chrystus jest obecny, działa i nadal buduje swój Kościół. Bez liturgii i sakramentów, wyznanie wiary nie miałoby skuteczności, gdyż zabrakłoby łaski, która wspiera świadectwo chrześcijan. Podobnie, nauczanie Katechizmu na temat życia moralnego nabiera swego pełnego znaczenia, jeżeli umieszczane jest w kontekście wiary, liturgii i modlitwy.

 

  1. Z tego względu Katechizm Kościoła Katolickiego może być prawdziwym narzędziem wspierania w wierze, zwłaszcza dla tych, którzy troszczą się o wychowanie chrześcijan, tak istotne w naszym kontekście kulturowym. W tym celu poprosiłem Kongregację Nauki Wiary o zredagowanie w porozumieniu z kompetentnymi dykasteriami Stolicy Apostolskiej Noty, która ma dać Kościołowi oraz wiernym pewne wskazania, jak przeżyć ten Rok Wiary w sposób najbardziej efektywny i właściwy, w służbie wiary i ewangelizacji.

 

Wiara bowiem poddana jest bardziej niż w przeszłości szeregowi pytań, które wypływają ze zmiany mentalności, która zwłaszcza dzisiaj, redukuje obszar pewności racjonalnej do osiągnięć naukowych i technologicznych. Jednakże Kościół nigdy nie bał się ukazywać, że między wiarą a prawdziwą nauką nie może być konfliktu, ponieważ obie, choć różnymi drogami, zmierzają do prawdy[22].

 

  1. Niezmiernie ważne będzie w tym Roku przypomnienie historii naszej wiary, w której przeplatają się niezgłębiona tajemnica świętości i grzechu. Podczas, gdy pierwsza z nich ujawnia ogromny wkład, jaki wnieśli mężczyźni i kobiety we wzrost i rozwój wspólnoty poprzez świadectwo swego życia, to druga musi prowokować w każdym szczere i trwałe dzieło nawrócenia, by doświadczyć miłosierdzia Ojca, który wychodzi na spotkanie każdego człowieka.

 

W tym okresie będziemy kierować swój wzrok ku Jezusowi Chrystusowi, „który w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 2): w Nim znajduje wypełnienie wszelka udręka i tęsknota ludzkiego serca. Radość miłości, odpowiedź na dramat cierpienia i bólu, moc przebaczenia w obliczu otrzymanej obelgi i zwycięstwo życia nad pustką śmierci, wszystko znajduje swoje dopełnienie w tajemnicy Jego Wcielenia, Jego stawania się człowiekiem, dzielenia z nami ludzkiej słabości, aby ją przekształcić mocą Jego zmartwychwstania. W Nim, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, znajdują pełne światło przykłady wiary, które naznaczyły te dwa tysiące lat naszej historii zbawienia.

 

Przez wiarę Maryja przyjęła słowa Anioła i uwierzyła w zwiastowanie, że stanie się Matką Boga w posłuszeństwie swego oddania (por. Łk 1,38). Nawiedzając Elżbietę wzniosła swoją pieśń pochwalną do Najwyższego, za cuda, jakich dokonywał w tych, którzy się Jemu powierzają (por. Łk 1,46-55). Z radością i drżeniem urodziła swego jedynego Syna, zachowując nienaruszone dziewictwo (por. Łk 2,6-7). Ufając swemu oblubieńcowi, Józefowi uszła z Jezusem do Egiptu, aby uratować Go przed prześladowaniami Heroda (por. Mt 2, 13-15). Z tą samą wiarą szła za nauczającym Panem i pozostała z Nim aż do Golgoty (por. J 19, 25-27). W wierze cieszyła się owocami zmartwychwstania Jezusa i zachowując w swoim sercu wszelkie wspomnienia (por. Łk 2, 19:51), przekazała je Dwunastu zgromadzonym z Nią w Wieczerniku, aby otrzymać Ducha Świętego (por. Dz 1, 14; 2, 1-4).

 

Ze względu na wiarę apostołowie zostawili wszystko, aby pójść za Nauczycielem (por. Mt 10, 28). Wierzyli w słowa, którymi zapowiadał Królestwo Boże obecne i realizujące się w Jego osobie (por. Łk 11,20). Byli w komunii życia z Jezusem, który ich nauczał, pozostawiając im nową regułę życia, przez którą byliby po Jego śmierci rozpoznawani jako Jego uczniowie (por. J 13,34-35). Przez wiarę poszli na cały świat, wypełniając polecenie niesienia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16,15) i bez jakiejkolwiek obawy głosili wszystkim radość zmartwychwstania, którego byli wiernymi świadkami.

 

Ze względu na wiarę uczniowie utworzyli pierwszą wspólnotę zgromadzoną wokół nauki Apostołów, na modlitwie, w Eucharystii, dając do wspólnej dyspozycji, to co posiadali, aby przyjść z pomocą potrzebom braci (por. Dz 2, 42-47).

 

Z powodu wiary męczennicy oddali swe życie, by zaświadczyć o prawdzie Ewangelii, która ich przekształciła i uzdolniła do osiągnięcia największego daru miłości, przebaczając swoim prześladowcom.

 

Ze względu na wiarę kobiety i mężczyźni poświęcili swoje życie Chrystusowi, pozostawiając wszystko, aby żyć w prostocie ewangelicznego posłuszeństwa, ubóstwa i czystości – konkretnych znakach oczekiwania na Pana, który się nie spóźnia. Z powodu wiary tak wielu chrześcijan podjęło działania na rzecz sprawiedliwości, aby uczynić konkretnym słowo Pana, który przybył, aby głosić wyzwolenie z ucisku i rok łaski dla wszystkich (por. Łk 4,18-19).

 

Ze względu na wiarę na przestrzeni wieków mężczyźni i kobiety każdego wieku, których imię jest zapisane w Księdze Życia (por. Ap 7, 9, 13, 8), wyznali piękno pójścia za Panem Jezusem, tam gdzie byli wzywani, żeby dać świadectwo swojego bycia chrześcijanami: w rodzinie, w życiu zawodowym, publicznym, w wypełnianiu charyzmatów i posług, do których byli powoływani.

 

Ze względu na wiarę żyjemy także i my: przez żywe rozpoznawanie Pana Jezusa obecnego w naszym życiu i w historii.

 

  1. Rok Wiary będzie również dobrą okazją do wzmocnienia świadectwa miłosierdzia. Przypomina nam św. Paweł: „Trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość” (1 Kor 13,13). Apostoł Jakub stwierdzał w słowach jeszcze mocniejszych, które zawsze pobudzały chrześcijan: „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków” (Jk 2,14-18).

 

Wiara bez miłości nie przynosi owocu, a miłość bez wiary byłaby uczuciem nieustannie na łasce i niełasce wątpliwości. Wiara i miłość potrzebują siebie nawzajem, tak że jedna pozwala drugiej, by mogła się zrealizować. Niemało chrześcijan rzeczywiście poświęca swoje życie z miłością samotnym, znajdującym się na marginesie lub wykluczonym, jako tym, do których trzeba pójść jako pierwszych i najważniejszych, których trzeba wesprzeć, ponieważ właśnie w nich odzwierciedla się oblicze samego Chrystusa. Dzięki wierze możemy rozpoznać w tych, którzy proszą o naszą miłość oblicze zmartwychwstałego Pana. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40): te Jego słowa są ostrzeżeniem, którego nie wolno zapominać i nieustannym wezwaniem, aby ponownie ofiarować tę miłość, którą On troszczy się o nas. A wiara, która pozwala nam rozpoznać Chrystusa jest tą samą Jego miłością, która pobudza, aby spieszyć Jemu z pomocą za każdym razem, kiedy czyni się naszym bliźnim na drodze życia. Umocnieni wiarą, patrzymy z nadzieją na nasze zaangażowanie w świecie, oczekując „nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość” (2P 3, 13; por. Ap 21,1).

 

  1. Doszedłszy do końca życia, Apostoł Paweł prosi swego ucznia Tymoteusza, by „zabiegał o wiarę” (2 Tm 2,22) z tą samą stałością jak kiedy był młodym człowiekiem (por. 2 Tm 3, 15). Uważamy, że ta zachęta skierowana jest do każdego z nas, aby nikt nie był leniwy w wierze. Jest ona towarzyszką życia, która pozwala nam dostrzegać nieustannie na nowo cuda, jakich Bóg dla nas dokonuje. Wiara nastawiona na uchwycenie znaków czasu w chwili obecnej, zobowiązuje każdego z nas, abyśmy stawali się żywym znakiem obecności Zmartwychwstałego w świecie. Współczesny świat potrzebuje dziś szczególnie wiarygodnego świadectwa tych, których umysły i serca oświecone są Słowem Bożym i zdolni są otworzyć serca i umysły tak wielu ludzi na pragnienie Boga i prawdziwego życia, które nie ma końca.

 

„Oby słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiało” (2 Tes 3,1): oby ten Rok Wiary coraz bardziej umacniał naszą więź z Chrystusem Panem, gdyż tylko w Nim jest pewność przyszłości i gwarancja prawdziwej i trwałej miłości. Niech słowa apostoła Piotra rzucą ostatnie spojrzenie na światło wiary: „Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz” (1P 1, 6-9). Życie chrześcijan zna doświadczenie radości oraz cierpienia. Jak wielu świętych doświadczało samotności! Jak wielu wiernych, także w naszych czasach, doświadcza milczenia Boga, podczas gdy chciałoby usłyszeć Jego pocieszający głos! Doświadczenia życia, pozwalając na zrozumienie tajemnicy Krzyża i uczestniczenie w cierpieniach Chrystusa (por. Kol 1, 24), są wstępem do radości i nadziei, którym przewodzi wiara: „ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 10). Wierzymy z całą pewnością, że Pan Jezus pokonał zło i śmierć. Powierzamy się Jemu z tą pewną ufnością: On obecny wśród nas, zwycięża moc Złego (por. Łk 11, 20), a Kościół, widzialna wspólnota Jego miłosierdzia trwa w Nim jako znak ostatecznego pojednania z Ojcem.

 

Ten czas łaski zawierzamy Mace Bożej, nazwanej „błogosławioną, która uwierzyła” (Łk 1, 45).

 

W Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 11 października roku 2011, w siódmym roku mojego pontyfikatu.

 

BENEDICTUS PP. XVI

 

[1] Homilia podczas Mszy św. z okazji inauguracji pontyfikatu (24 kwietnia 2005): AAS 97 (2005), 710; ORPol 6(274)/2005, s. 11.

 

[2] Por. BENEDYKT XVI, Homilia podczas Mszy św. na «Terreiro do Paço» w Lizbonie (11 maja 2010): Insegnamenti VI,1(2010), 673.; ORPol 7(324)/2010, s. 9n.

 

[3] Por. JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 113-118.

 

[4] Por. Rapporto finale del Sinodo Straordinario dei Vescovi (7 dicembre 1985), II, B, a, 4 in Enchiridion Vaticanum, vol. 9, n. 1797.

 

[5] PAWEŁ VI, Adhortacja apostolska Petrum et Paulum Apostolos, w 1900 rocznicę męczeństwa Apostołów Piotra i Pawła (22 luty 1967): AAS 59(1967), 196.

 

[6]Tamże, 198

 

[7] PAWEŁ VI, Professione di fede, Omelia per la concelebrazione nel XIX centenario del martirio dei Santi Apostoli Pietro e Paolo, a conclusione dell' "Amo della fede" (30 giugno 1968): AAS 60(1968), 433-445. Tekst polski m.in. http://voxdomini.com.pl/vox_art/wyznanie.html

 

[8] PAWEŁ VI, Audiencja ogólna (14 czerwca 1967): Insegnamenti V(1967), 801.

 

[9] JAN PAWEŁ II, List apostolski, Novo millennio ineunte, (6 stycznia 2001), 57: AAS 93(2001), 308.

 

[10] Przemówienie do Kurii Rzymskiej, (22 grudnia 2005), AAS (2006), 98. ORPol 2(280)/2006, s. 20.

 

[11] II SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium, 8.

 

[12]De utilitate credendi, 1,2. Tłum. pol. w: Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, tom LIV, Pisma przeciw manichejczykom, Warszawa 1990, s. 34.

 

[13] Por. Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak, Warszawa 1992, I, 1.

 

[14] II SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja o liturgii świętej Sacrosantum Concilium, 10.

 

[15] Por. JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 116.

 

[16] Kazanie 215,1, w: Pisma Starochrześcijańskich Pisarzy, tom XII, Św. Augustyn, Wybór mów, tłum. Ks. Jan Jaworski, Warszawa 1973, s. 250.

 

[17] Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallotinum, Poznań 1994, 167.

 

[18] Por.  I SOBÓR WATYKAŃSKI, Konstytucja dogmatyczna o wierze katolickiej, Dei Filius, rozdz. III: DS. 3008-3009,  II SOBÓR WATYKAŃSKI. Konstytucja dogmatyczna o Objawieniu Bożym, Dei Verbum, 5.

 

[19] BENEDYKT XVI, Przemówienie w Kolegium Bernardynów, Paryż (12 września 2008): AAS 100 (2008), 722; ORPol 10-11(307)/2008, s. 12.

 

[20] Por. ŚW. AUGUSTYN Z HIPPONY, Wyznania, tłum. Zygmunt Kubiak, Warszawa 1992, XIII, 1.

 

[21] JAN PAWEŁ II, Konstytucja Apostolska Fidei depositum (11 października 1992), AAS 86 (1994), 115 i 117.

 

[22] JAN PAWEŁ II, Encyklika Fides et ratio, ( 14 września 1998), nn. 34 i 106: AAS 91 (1999), 31-32, 86-87.

 

© Copyright 2011 – Libreria Editrice Vaticana


 

Papież Pius XI

Motu  proprio „Decessor noster”

 

Poprzednik Nasz, świetlanej pamięci Benedykt XV w encyklice „Marimum illud”, wydanej 30 listopada 1919 r., w której omawiał szerzej różne problemy związane z misjami zagranicznymi, z uwagi na wielkie ich potrzeby usilnie zachęcał wszystkich ludzi szlachetnych, aby w miarę możności spieszyli im z pomocą. Dlatego stwierdzał także: „Z tej też przyczyny pragniemy, aby hojność katolików wspierała przede wszystkim te instytuty, które powołano do życia celem pomocy dla misji św. Pierwszym jest tzw. Dzieło Rozkrzewienia Wiary, wyróżniane już z uznaniem niejednokrotnie przez Naszych Poprzedników. Pragniemy, aby Św. Rada Rozkrzewienia Wiary chrześcijańskiej jak najgorliwiej dokładała starań celem osiągania w przyszłości jak najobfitszych i najlepszych dzięki niej owoców. Dzięki niej bowiem powinny stanąć do dyspozycji bardzo znaczne środki do utrzymywania misji już założonych, jak i tych, które powstać mają w przyszłości. Ufamy zaś, że świat katolicki nie pozwoli, aby – podczas gdy inni dla szerzenia błędów obfitują i opływają w bogactwa – nasi siewcy prawdy walczyć mieli z biedą.

Drugim Dziełem, które również wszystkim usilnie polecamy, jest Dzieło Św. Dziecięctwa, którego zadaniem jest czuwanie, aby umierającym dzieciom pogan udzielany był chrzest. Jest ono tym bardziej godne polecenia, że również dzieci nasze mogą mieć w nim udział...

Nie wolno też pominąć tzw. Dzieła Św. Piotra, które dba o wychowywanie i kształcenie kleru rodzimego w misjach”.

A i My sami w encyklice „Rerum Ecclesiae” wydanej dnia 28 lutego 1926 r. omawialiśmy również ten sam przezacny temat misji, jako że ze wzglądu na Urząd Apostolski troska o nie tak bardzo leży Nam na sercu. Wypowiadając się na temat Dzieł Papieskich – jak je nazwaliśmy – pisaliśmy tam:

„Lud chrześcijański powinien spieszyć z pomocą Dziełu Rozkrzewienia Wiary..., niewątpliwie jako najprzedniejszemu zgoła spośród wszystkich innych związanych z misjami świętymi, i to z taką hojnością, jaka w pełni odpowiadałaby wielorakim potrzebom misji, i tych, które istnieją aktualnie, i wszystkich tych, jakie dojdą w przyszłości... Do tego głównego Dzieła Rozkrzewienia Wiary dołączyły się dwa inne..., które – ponieważ Stolica Apostolska uznała je za swoje – wierni przed pozostałymi Dziełami, które mają wytknięte jakieś specjalne swoje cele, powinni wspierać i podtrzymywać ofiarami i składkami: jedno zwane Dziełem Św. Dziecięctwa, drugie – Dziełem Św. Piotra Apostoła. Pierwsze z nich ma za zadanie ... przyjmowanie dzieci naszych w swoje szeregi; mają się one przyzwyczajać składać swe oszczędności przede wszystkim na wykup i katolickie wychowywanie dzieci pogańskich wszędzie tam, gdzie się je porzuca lub nawet zabija. Drugie natomiast ma za cel modlitwami i zbieranymi ofiarami pieniężnymi skutecznie przyczyniać się do umożliwiania odpowiedniego kształcenia wybranych alumnów tubylczych w seminariach i prowadzenia ich do święceń kapłańskich, aby dzięki temu ich współziomkowie łatwiej mogli z czasem być doprowadzeni do Chrystusa lub ugruntowani w wierze... Obydwa zaiste Dzieła, które słusznie przyjęło się nazywać pomocniczymi Dzieła głównego – tak jak świetlanej pamięci Poprzednik Nasz, Benedykt XV polecał je gorliwości Biskupów – tak i My polecamy nieustannie...”.

Istotnie też często, zarówno słowem jak i pismem przy danej okazji traktowaliśmy o tych Papieskich Dziełach Misyjnych, zachęcając usilnie wszystkich ludzi szlachetnych, aby spieszyli im z pomocą. I miło Nam wyznać tutaj publicznie, że istotnie było bardzo wielu Biskupów i mężów zarówno z kleru diecezjalnego jak i zakonnego oraz z ludu, którzy w budzeniu tego zapału misyjnego bardzo czynnie Nas wspomagali. Jak z jednej strony składamy Bogu gorące dzięki za ten żar apostolski, tak z drugiej strony pochwałą należną zdobimy tych wszystkich, którzy tak szczodrze i skwapliwie odpowiedzieli na zachęty wspólnego Ojca. Zważywszy to i mając przed oczyma potrzeby misji, uważamy za wskazane dla ich rozwoju ustalić pewne normy celem wzajemnego skoordynowania Papieskich Dzieł Misyjnych, tak jednak, by nie zlały się całkowicie w jedno. Chcemy bowiem, aby każde z tych Dzieł miało własne prawa i własne ustawy i rozwijało się stosownie do właściwego mu celu. A ufamy, że w takim aspekcie i porządku zorganizowane, będą wzrastały w takim duchu miłości i ścisłej więzi braterskiej, jakimi powinny być zespolone Stowarzyszenia, które szczycą się nazwą Papieskich i dążą wspólnie do osiągnięcia tak świętego i szlachetnego celu.

Dlatego z własnej inicjatywy oraz w oparciu o Nasze pewne rozeznanie i dojrzałe przemyślenie zlecamy do realizacji, co następuje:

  1. Sekretarz generalny Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary – jak jest Prezesem generalnym Papieskiego Dzieła Rozkrzewienia Wiary – tak będzie Prezesem Generalnym Papieskiego Dzieła Św. Piotra Apostoła dla kształcenia kleru tubylczego, tak jak zostało to już ustalone od początku przez Św. Kongregację Rozkrzewienia Wiary.
  2. Sekretarz generalny Papieskiego Dzieła Rozkrzewienia Wiary ma zawsze należeć do Rady generalnej Papieskiego Dzieła Św. Piotra Apostoła. Także Sekretarz generalny Papieskiego Dzieła św. Piotra Apostoła z prawa będzie w Radzie generalnej Papieskiego Dzieła Rozkrzewienia Wiary.

III. Ma być utworzona Rada Najwyższa (czyli Najwyższy Komitet) dla kierowania Papieskimi Dziełami Misyjnymi. W jej skład wejdą: Prezes Papieskich Dzieł Misyjnych, Sekretarze generalni tych Dzieł i po jednym Radcy z każdego poszczególnego Dzieła wybranym przez ich Radę.

  1. Komitetowi temu przewodniczyć będzie Prezes Papieskich Dzieł Misyjnych; on też będzie go zwoływał na sesje w zależności od potrzeb.
  2. Zadaniem tego Komitetu będzie (1) czuwanie nad tym, aby każde Dzieło mogło porządnie i owocnie rozwijać właściwą mu działalność oraz (2) znajdywać wyjście z ewentualnie wyłaniających się trudności.
  3. W poszczególnych krajach Krajowy Dyrektor Dzieła Rozkrzewienia Wiary będzie jednocześnie Krajowym Dyrektorem Dzieła św. Piotra Apostoła (tam gdzie ono istnieje).

VII. Również w poszczególnych krajach Sekretarz Krajowy Dzieła Rozkrzewienia Wiary z prawa będzie Radcą w Radzie Dzieła św. Piotra Apostoła, a Sekretarz Dzieła Św. Piotra Apostoła będzie z prawa Radcą Dzieła Rozkrzewiania Wiary.

VIII. W poszczególnych krajach powinien istnieć Komitet Krajowy dla Papieskich Dzieł Misyjnych, w którego skład wejdą: Krajowy Dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych istniejących w dawnym kraju, Sekretarze Krajowi tychże Dzieł, i po jednym Radcy z poszczególnych Dzieł wybranym przez ich Radę Krajową.

  1. Zadaniem tego Komitetu, któremu przewodniczyć będzie Krajowy Dyrektor Dzieł Papieskich, będzie (1) troska na terenie danego kraju o to, co stanowi dobro wspólne tych Dzieł istniejących w granicach kraju, oraz (2) usuwanie trudności, jakie ewentualnie mogłyby się wyłonić między różnymi Dziełami istniejącymi w danym kraju.
  2. Różne Papieskie Dzieła Misyjne powinny mieć jedno Pismo Generalne (Wspólne, Commentarium generale) oraz jedno w poszczególnych krajach – Pismo Krajowe (Commentarium nationale). Aby zaś czytelnikom nie brakowało żadnych wiadomości o Dziełach związanych z misjami, należy zarezerwować odpowiednie i stałe miejsce dla Dzieła Rozkrzewienia Wiary, Świętego Piotra Apostoła i Św. Dzięcięctwa. Inne publikacje (poza Pismami, o których mówiliśmy) będą umieszczane dla wyjątkowych, nie zaś zwyczajnych względów za zgodą Komitetu, czy to Generalnego czy Krajowego. Pismo generalne (Commentarium generale) podlega uprzedniej cenzurze Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary.

Chcemy, aby w przyszłości – jak to zresztą i dawniej już było – Papieskie Dzieła Misyjne podlegały Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, której tak wielką one pomoc stanowią. Obowiązkiem przeto tejże Św. Kongregacji będzie otoczyć te Papieskie Dzieła jakąś szczególną opieką i pilnie czuwać nad ich rozwojem, z czego należy składać Nam sprawozdania w określonych terminach lub ilekroć wymagać tego będzie jakaś szczególna racja.

Na podstawie tych tak usilnych Naszych starań i troskliwości, z jakimi staramy się przyczynić do rozwoju Papieskich Dzieł Misyjnych, każdy rzetelny człowiek powinien sobie uświadomić, jak bardzo zależy Nam na tym, aby z dniem każdym wzrastały i rozkwitały one coraz wspanialej dla zbawienia tylu dusz, i jak wdzięcznym sercem obejmujemy tych wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób je wspierają, przede wszystkim gorliwych biskupów i tych kapłanów i zakonników, którzy ochoczo współpracując czy to w Radach Dzieł ozy głosząc kazania, współdziałają z Nami wokół pomyślnego rozszerzenia Królestwa Chrystusowego na całym okręgu ziemskim.

To zaś wszystko, co ustaliliśmy w niniejszym Liście, nakazujemy uważać za zatwierdzone i ratyfikowane, bez względu na jakiekolwiek przeciwne [zarządzenia].

 

Dan w Rzymie, u św. Piotra, dnia 24 czerwca, w uroczystość św. Jana Chrzciciela, 1929 r., w ósmym roku Naszego Pontyfikatu.

Papież Pius XI.

 

 

Tłum.  ks. B. Wodecki SVD.


 

LIST APOSTOLSKI OJCA ŚWIĘTEGO PAWŁA VI
GRAVES ET INCRESCENTES
Z OKAZJI 50-LECIA DZIAŁALNOŚCI
PAPIESKIEJ UNII MISYJNEJ  DUCHOWIEŃSTWA

 

Wielkie i wciąż narastające potrzeby wyłaniają się dziś, z powodu specjalnych warunków naszego wieku, przy wypełnianiu świętego zadania przepowiadania Ewangelii. Domagają się one, aby wszelkie inicjatywy i dzieła związane z apostolatem misyjnym były lepiej przystosowane do współczesnych warunków i zyskiwały na odświeżeniu sił i rozwoju. Dla każdego też oczywistą jest rzeczą, jak wiele może zdziałać tu wytrwała gorliwość kapłanów, których samo przyjęcie święceń kapłańskich przynagla więcej niż innych do popierania świętej sprawy misyjnej. Dlatego II Sobór Watykański poleca im: „Niech tak ułożą swą pracę duszpasterską, by pomagała rozszerzeniu Ewangelii wśród niechrześcijan” (Ad Gentes, n. 39).  

Zgodnie z tym, Czcigodni Bracia, z wielką radością przyjęliśmy wiadomość, iż w najbliższym miesiącu październiku przypada uroczysty obchód półwiecza, które mija od chwalebnego powołania do życia Papieskiej Unii Misyjnej Duchowieństwa. Szczęśliwa ta okoliczność daje Nam miłą okazję do wyrażenia publicznie Naszej życzliwości dla tego zrzeszenia, do którego i My sami należymy, i poprzez które czujemy się zjednoczeni ze wszystkimi pracownikami Chrystusowymi na rozległych terenach misyjnych. To również daje Nam sposobność pożytecznej dla spraw misyjnych wymiany myśli z Wami, Czcigodni Bracia, oraz przekazania ojcowskich zachęt ukochanym kapłanom, którzy „dla stanu biskupiego są pilnymi współpracownikami, pomocą i narzędziem” (Lumen Gentium, n. 28).

Ogarniamy myślą wspaniały rozwój i chlubne osiągnięcia, które na przestrzeni tego czasu uwieńczyły życie i rozwój Unii Misyjnej Duchowieństwa. Czujemy się przy tym przynagleni w duchu wdzięcznej pamięci do skierowania uwagi na tych wybitnych i apostolskich mężów, którzy położyli fundamenty pod to dalekosiężne dzieło. Na pierwsze miejsce wysuwa się tu O. Paweł Manna, z Instytutu Mediolańskiego dla Misji Zagranicznych, założyciel Unii, którego imię należałoby złotymi głoskami zapisać w rocznikach Misji świętych. Nigdy zaiste nie ustanie pamięć o tym siewcy Ewangelii, który z powodu słabego zdrowia musiał wielokrotnie wycofywać się z terenów misyjnych na Dalekim Wschodzie. Podczas tych przejazdów z wielkim holem serca stwierdzał, jak wielce żałosna panoszy się ignorancja wśród ogółu chrześcijan co do duchownego położenia ludów, do których nie dotarło jeszcze światło Ewangelii. Spotykał się często z faktem, że kapłani zapatrzeni jedynie we własne prace apostolskie, nie wykazywali w sposób dostateczny koniecznej troski o sprawy misyjne. Dlatego ten mąż Boży, nie bez natchnienia z góry, powziął wielkoduszny zamiar, aby wszystkich kapłanów pobudzić do troski o Misje święte i poprzez nich rozszerzyć zapał dla Misji wśród ludu chrześcijańskiego.

Szczęśliwie się złożyło, że przy przeprowadzaniu tego zamiaru przyszedł mu z pomocą gorliwy Pasterz, Vido Maria Conforti, biskup Parmy i zarazem założyciel Instytutu Misyjnego św. Franciszka Ksawerego. Radą swą i czynem nie tylko podtrzymywał on rodzącą się Unię, ale użył także swego autorytetu, by zyskać dla niej aprobatę papieską. Aprobaty tej udzielił w dniu SI X 1916 roku, Poprzednik Nasz, błogiej pamięci Benedykt XV, który nadto w Encyklice Maximum Illud, wydanej 30 XI 1919 roku, otwarcie Unię pochwalił i zalecił ją publicznie ogółowi kapłanów.

Trzeba przyznać, że Unia Misyjna Duchowieństwa, założona dla ogarnięcia wszelkiej działalności kapłanów, niosącej pomoc misjom, nigdy nie odeszła od swego pierwotnego założenia. A było nim: kształcenie i pouczanie kapłanów, rozwijanie w nich pełniejszej znajomości spraw misyjnych, krzewienie powołań misyjnych, zabieganie o zewnętrzne pomoce dla głoszących Ewangelię. Unia szybko z Italii rozeszła się na cały świat. W parze z tym rozwijał się proces stopniowego doskonalenia jej struktury i form działalności oraz przyczyniania się w szczególny sposób do takiego wychowania wiernych, jakie stawiały sobie za cel Papieskie Dzieła: Rozkrzewiania Wiary, św. Piotra Apostoła i od Dziecięctwa Jezusowego.

Z woli zatem i zachęty Poprzedników Naszych, szczególnie błogosławionej pamięci Piusa XI, Unia Misyjna Duchowieństwa przeszła pod bezpośrednią władzą Kongregacji Rozkrzewiania Wiary i stopniowo – jak przystało – zaczęła zdobywać poczesne miejsce wśród Papieskich Dzieł Misyjnych.

Co się Nas tyczy, już dawniej stwierdziliśmy, że „Papieskie Dzieła Misyjne związane bezpośrednio ze służbą pokornego Wikariusza Chrystusowego, mają zaszczyt i odpowiedzialny obowiązek podtrzymywania misji (głoszenia Ewangelii) oraz zdobywania koniecznych do tego pomocy” (Przemówienie do Przewodniczących Papieskich Dzieł Misyjnych, z 15 V 1925). Dziś zaś, po zamknięciu II Soboru Watykańskiego, tym mocniej podkreślamy, że zadanie to i obowiązek w szczególny sposób spada na Unię Duchowieństwa, w której pokładamy Naszą wzmocnioną ufność. Co więcej, za życzliwym przykładem Naszych Poprzedników, chcemy wykorzystać okazję, by przedłożyć Wam pod rozwagę niektóre sprawy, które mogą się przyczynić do pomyślnego wzrostu i rozwoju Unii, w jaśniejszym świetle ukazać jej naturę i zadania, a zarazem umocnić jej zewnętrzną spoistość. Chcemy przy tym, by dla wszystkich było jasne, że chociaż Unia Misyjna Duchowieństwa jest najmłodsza wśród Papieskich Dzieł Misyjnych, to jednak ze względu na swe duchowe znaczenie nie może między nimi uchodzić bynajmniej za ostatnią.

Przede wszystkim członkowie Unii Misyjnej Duchowieństwa niech się starają ogarnąć umysłem i w życie wprowadzić duchowe bogactwo jedynego, odwiecznego i niepodzielnego kapłaństwa Chrystusowego. Kapłaństwo to ma być uważane za misyjne. Wyraźnie 0tym świadczą słowa naszego Odkupiciela, w których On sam mówi o Boskiej misji, jaką otrzymał od Ojca i którą przekazał do prowadzenia dalej swemu Kościołowi: „Jako mnie posłał Ojciec i Ja was posyłam” (J 20,21).

Każdy sługa ołtarza przez przyjęcie święceń kapłańskich dopuszczony został do uczestnictwa w Kapłaństwie Chrystusowym. Winien więc przyjąć na siebie i ten szczególnie ważny rys Kapłaństwa Chrystusowego i całym swym życiem, każdą czynnością swego urzędu ma prowadzić dalej boską misję Jezusa Chrystusa w udostępnianiu ludziom Ewangelii zbawienia. (Kapłani) — jak wyraźnie naucza II Sobór Watykański — „pod władzą Biskupa uświęcają i prowadzą powierzoną sobie część owczarni Pańskiej, na swoim terenie uwidoczniają Kościół powszechny i przyczyniają się skutecznie do budowania całego Ciała Chrystusowego (por. Ef 4,12)” (Lumen Gentium, n. 28). Jak zatem Chrystusa trzeba nazwać pierwszym Misjonarzem, tak i wszyscy kapłani, na mocy przyjętych święceń, mają być uważani za misjonarzy.

Jesteśmy mocno przekonani, że kapłani zebrani w Papieskiej Unii Misyjnej Duchowieństwa, jeśli tylko dokładnie wnikają w misyjną naturę kapłaństwa Chrystusowego, znajdą dostateczną podstawę, by się odnowić w żarliwej pobożności i zapale duszpasterskim, z wielkim pożytkiem dla całego Mistycznego Ciała Chrystusowego.

Uważamy też, że trzeba wskazać inne jeszcze zadanie jako właściwe dla naszej Unii Duchowieństwa. Wiadomo, że dla wypełnienia powierzonej Mu misji Boski Odkupiciel przyszedł na ziemię, nie żeby szukać swojej chwały, ale wypełniać wolę Ojca, który postawił Go na zbawienie wszystkich ludzi jako kapłana i żertwę ofiarną, jako pośrednika między Bogiem i ludźmi, jako Nauczyciela i Pasterza. Otóż nie inaczej jest i z kapłanem Chrystusowym. Wnikając dogłębnie w treść misji Chrystusowej, wie on doskonale, że i on sam został konsekrowany na specjalną posługę Kościoła, jak jasno 0 tym się mówi w słowach: „Prezbiterzy (...) w sakramencie kapłaństwa wyświęcani są na podobieństwo Chrystusa, najwyższego i wiekuistego Kapłana, dla głoszenia Ewangelii, dla pasterzowania wiernym i dla sprawowania kultu Bożego (...). Spełniając według posiadanego stopnia władzy urząd Chrystusa, Pasterza i Głowy, zgromadzają rodzinę Bożą, ożywioną duchem braterskiej jedności i prowadzą ją do Chrystusa w Duchu do Boga Ojca” (Lumen Gentium, n. 28).

Kapłani zatem pełniąc obsługę jakiejś diecezji, mają specjalny i bardzo ważny obowiązek wspierania ludu Bożego w zdobyciu dokładnego i pełnego uświadomienia o Kościele, jako o Ciele Żyjącym, które składa się z wielu ze sobą połączonych członków. Związek ich jest tego rodzaju, że każdy z nich może świadomie i czynnie uczestniczyć w życiu i zadaniach Kościoła według miary wyznaczonej mu przez Chrzest i Bierzmowanie, a Kościół Boży staje się przez to rzeczywiście „znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jednością całego rodzaju ludzkiego” (tamże, n. 1). Jak już przy innej okazji powiedzieliśmy, „chodzi o wprowadzenie takiego wychowania i takiej formacji ducha, żebyśmy umieli działać jako cząstki, jako synowie i bracia tej kościelnej Wspólnoty” (Przemówienie z 8 VI 1966 r.).

Trudne dzieło takiego wychowania nie da się jednak przeprowadzić indywidualnym wysiłkiem, czy prywatnymi inicjatywami poszczególnych kapłanów, ale wymaga ono wspólnej działalności i połączonych sił. Dlatego wydaje się Nam rzeczą odpowiednią, aby Papieskiej Unii Duchowieństwa powierzyć również i to specjalne zadanie, by mianowicie ta pełna świadomość tajemnicy Kościoła, czyli aktywny duch misyjny wzrastał i upowszechniał się coraz bardziej wśród ludu chrześcijańskiego. Wydaje się to tym więcej słuszne, że praca samych misjonarzy i posługa żywego ich słowa będzie wprawdzie zawsze potrzebna do wpajania rzeszom wiernych ducha misyjnego, ale świadomość misyjna chrześcijan nie będzie dostatecznie upowszechniona i umocniona, jeśli nie będzie jej ciągle towarzyszył wytrwały wysiłek kapłanów oddanych duszpasterstwu, którzy też z tego tytułu sami pełnią prawdziwe zadanie misyjne.

Chcemy nadto powagą Naszą potwierdzić ważność Dekretu Ut universa, wydanego przez Kongregację Rozkrzewiania Wiary 14 IV 1937 r., który Unię Misyjną Duchowieństwa zalicza do Papieskich Dzieł Misyjnych. Obecnie jednak, po ogłoszeniu dekretu II Soboru Watykańskiego Ad Gentes, Unia Duchowieństwa, poddana bezpośredniej władzy Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, nie tylko została ponownie publicznie uznana za specjalny organ Stolicy Apostolskiej „do wpajania katolikom od dzieciństwa ducha prawdziwie powszechnego i misyjnego” (Ad Gentes, n. 38), ale szczególnie wobec pozostałych Papieskich Dzieł Misyjnych ma być uważana za ich „duszę”. Unia nie jest oczywiście jakimś nowym Dziełem misyjnym do zbierania wśród wiernych ofiar, lecz z natury swej jest jakby szkołą, w której umysły wiernych rozwijają się i urabiają w poczuciu społecznych zadań Chrztu. Wspomaga ona także i dopełnia działalność pozostałych Papieskich Dzieł Misyjnych, tak aby i one mogły pełnić rolę szkoły w wychowaniu chrześcijańskim i misyjnym. Zabiega wreszcie o to, by Dzieła te były wszystkim znane, by znajdowały pomoc w każdej parafii zakładane i popierane.

Skoro zatem Unia Misyjna Duchowieństwa wspiera się na takich zasadach doktrynalnych i taki właśnie chce nadać kształt kapłańskiej pobożności i działalności, należy naprawdę tylko sobie życzyć, aby z Waszej strony, Czcigodni Bracia, i ze strony ukochanych Waszych kapłanów spotkało ją ochotne przyjęcie, i to nie z tytułu jakiegoś zewnętrznego prawa, ale w poczuciu ugruntowanej w kapłańskim sercu powinności sumienia. Co się tyczy Nas, powtarzając zachęty Naszych Poprzedników, chcemy, aby Unia Duchowieństwa była prawnie ustanowiona w każdej diecezji i by była traktowana jako czynnik nieodzowny i dopełniający całość wspólnych wysiłków, podejmowanych na rzecz Misji przez Papieskie Dzieła Misyjne.

Nie chcemy też pominąć milczeniem innego Dekretu – Huic sacro, wydanego przez Kongregację Rozkrzewiania Wiary 14 VII 1947 r., który powoływał w szeregi Unii Misyjnej Duchowieństwa także i braci zakonnych i zakonnice. Dekret ten szczęśliwie sprawił, że przynależenie do Unii Duchowieństwa i z zadaniami apostolskimi ściśle związane takie dziedziny gorliwości, jak zanoszenie modlitw i znoszenie z chrześcijańską cierpliwością rozmaitych dolegliwości, zostały udostępnione nowym pracownikom, którzy już i przedtem na mocy poświęcającej ich Bogu profesji zakonnej, świadczyli kapłanom wydajną pomoc w wychowaniu ludu chrześcijańskiego. Wszystkim tym ukochanym synom Unia udostępnia bardzo odpowiednie środki, by zgodnie z II Soborem Watykańskim wzmacniać i utwierdzać swe powołanie kościelne, by więcej jeszcze uczestniczyć we wspólnocie życia katolickiego, by dla rozszerzenia Królestwa Chrystusowego ofiarowywać duchowe skarby, jakie zdobywają przez swe modlitwy i ducha samozaparcia w codziennym życiu zakonnym. Dlatego jest naszym najgorętszym życzeniem, aby wszystkie Instytuty zakonne, szczególnie zaś klasztory klauzurowe, przyłączyły się ochotnym sercem do Unii Misyjnej Duchowieństwa zgodnie z jej statutami, posiadającymi aprobatę Stolicy Apostolskiej.

Tak więc, choć Unia nadal zatrzyma zaszczytną i od samego początku nadaną jej nazwę, słusznie też może być nazywana Unią misyjną zakonników i zakonnic.

Czcigodni Bracia i Ukochani Synowie, otwieramy śmiało przed Wami gorące pragnienia Naszego serca, aby wzmogła się jedność, wzajemne związki, wspólna praca, a przede wszystkim, by rozpłomienił się duch misyjny. Cały rodzaj ludzkości od Kościoła oczekuje zbawienia, które rodzi się z poznania i umiłowania Boga Ojca i naszego Odkupiciela. Ale umiłowani słudzy Ewangelii wtedy tylko będą mogli jak najpełniej ogłaszać światu zbawienie, gdy wszyscy chrześcijanie przez swe modlitwy i wspólnie świadczoną pomoc stanowić będą z nimi „jedno serce i jedną duszę”. Szczególne zadanie powierzone Unii Misyjnej Duchowieństwa sprowadza się do wytwarzania i rozwijania wśród chrześcijan właśnie tego rodzaju jedności: „Niech stanowią jedno, aby świat poznał, żeś Ty mnie posłał” (J 17,21).

Po powołaniu do życia Unii Misyjnej w Waszych diecezjach, Czcigodni Bracia, ze wszelką starannością dopilnujcie, by jej kierownictwo objęli kapłani wyróżniający się od innych pobożnością i otwartością umysłu dla tego duszpasterskiego powiewu ducha, który zbawiennie w II Soborze Watykańskim zrodził się w Kościele. Nadto niech Unia zaznacza wyraźnie swą obecność w diecezjalnych Radach Duszpasterskich. Niech wkroczy w mury Seminariów z wolą i pod kierunkiem Przełożonych, którzy znajdą w niej wspaniałą pomoc w całym procesie kościelnego wychowania alumnów. Niech Unia pobudza wszędzie do modlitw i stosownych kroków dla przywrócenia jedności wśród chrześcijan. A przez posługę kapłanów, prowadzących hufce Akcji Katolickiej, niech prawdziwym duchem misyjnym napełni i rozwija działalność apostolską świeckich.

Nam zaś najbardziej leży na sercu, by pod skutecznym wpływem Unii we wszystkich diecezjach i parafiach umacniały się Nasze Papieskie Dzieła Misyjne, „które osiągają wielkie wyniki w łączeniu wielorakich wysiłków, jakimi chrześcijanie wspomagają Ojca świętego” (Przemówienie radiowe z 23 X 1965).

Odwołując się na koniec w pokorze do Bożej Rodzicielki, Dziewicy Maryi, Królowej Apostołów, Patronki Unii Misyjnej Duchowieństwa i Matki Kościoła, w duchu pełnym nadziei przekazujemy Wam, Czcigodni Bracia, te Nasze życzenia i oczekiwania i zarazem w dowód pełnej Naszej miłości udzielamy w Panu Wam, Waszym kapłanom i wszystkim pracownikom Misji, Apostolskiego Błogosławieństwa.

Dan w Rzymie, u św. Piotra, dnia 5 września, roku 1966, a czwartego Naszego Pontyfikatu.

Papież Paweł VI

 

Tł. ks. bp J. Wosiński

 

Źródło: Breviarium missionum, Cz. 2, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1979, s. 24–31


 

Papież Pius X

List apostolski „In apostolicum”

 

Do wszystkich Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów i Biskupów Świata Katolickiego Łaskę i Społeczeństwo z Stolicą Apostolską mającym. O Dziele Rozkrzewiania Wiary.

 

 

CZCIGODNI BRACIA!

Pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo!

 

Na Apostolski Urząd wybrani i z łaski miłosiernego Boga postawieni na samym szczycie kapłaństwa Chrystusowego, przejęliśmy zapewne obowiązek daleko większej troski niż mieści się ona w czuwaniu nad Rzymską Owczarnią. Chrystus bowiem mający odejść z tej ziemi dał rozkaz Apostołom, a wśród nich szczególnie Piotrowi, chcąc, aby jaśniał on przed wszystkimi innymi nie tylko godnością, ale i gorliwością o chwałę niebieską, o nauczanie wszystkich narodów i niesienie zdrowej kerygmy nowej Nauki aż do najodleglejszych, a tak ogromnych części świata.

A zatem posłuszni Bożym nakazom i naśladując najwznioślejsze przykłady Naszych Poprzedników, uważamy, że nic nie wchodzi bardziej w zakres Naszych obowiązków, jak skierowanie całej woli i życzliwości ku temu, co zdaje się prowadzić do szerokiego objawienia światła Ewangelii i dalszego rozszerzania granic Kościoła.

W tym zaś zakresie wyróżnia się pożytecznością i działalnością owo ze wszech miar godne pochwały Dzieło, które szlachetną swą nazwę wywodzi od Rozkrzewienia Wiary.

Dzieło to od samych swych początków, zda się pod Bożym wprost kierownictwem zaznaczało swój wydatny rozwój wśród ludzi. Albowiem wierny lud Kościoła – nie mając zleconej mu dziedziny głoszenia nauki Chrystusa – za zrządzeniem Opatrzności Bożej powziął myśl wspierania głosicieli Ewangelii datkami i dobrowolnymi ofiarami. Z tej to przyczyny miłość, jaką do Odkupiciela Chrystusa płonęły serca najszlachetniejszych z ludzi, doradziła, aby wierni ze wszystkich ludów i narodów związali się w jedno i zbierali z zasobów wszelkie datki, przeznaczając je na wspomaganie świętych wypraw misyjnych oraz szafarzy dóbr duchowych i tak osiągali główny cel pragnień, mianowicie wzrost Królestwa Bożego na ziemi.

Wszyscy już przekonali się, że tego rodzaju Dzieło zasłużyło się w sposób wybitny dla rozkrzewiania wiary chrześcijańskiej. To bowiem, że wysłannicy Nauki katolickiej mogą docierać do najdalszych i to obcych krain, by nieść tam dobrodziejstwa naszej religii i kultury ludzkiej, zawdzięczać trzeba hojności tak szlachetnego Związku. Stąd zrodziły się początki zbawienia dla niezliczonych ludów, stąd osiągnięte tak wielkie owoce dusz, których wielkości nikt nie byłby w stanie w sposób należyty ocenić, chyba ten tylko, kto zna moc przelanej przez Chrystusa Krwi, stąd tak przedziwny posłuch dla prawa szerzonej Ewangelii, jakiego nie można by oczekiwać, gdyby nie zespoliły się siły ludzi.

Zastanawiając się nad tymi zasługami tego Dzieła, przez cały czas darzyliśmy Dzieło to szczególnym zainteresowaniem i oddaniem i nie zaniedbywaliśmy okazji, by choć skromnie go wesprzeć, wyczekując jednak większych możliwości, jeśliby się, za łaską Bożą, nadarzyły.

Teraz więc już, ponieważ łaskawość Boga Wszechmogącego dozwoliła, że z tej katedry Piotrowej możemy rozdzielać wiernym dobra duchowe, nie chcemy pominąć sposobności wyróżnienia jakimś szczególnym dowodem życzliwości tego Związku, któremu powyżej złożyliśmy pochwałą.

Ponieważ tak się rzecz przedstawia, niniejszym Naszą powagą Apostolską rozgrzeszając z tej tylko okazji i uważając za rozgrzeszonych, wszystkich i każdego z osobna, których ten List Nasz ma na uwadze, od jakichkolwiek kościelnych wyroków, cenzur i innych kar ekskomuniki i interdyktu, jeśli jakieś zaciągnęli, aby w parze z zewnętrznymi pomocami dla Stowarzyszenia szła również opieka i łaska z nieba, obieramy i nadajemy mu jako Patrona niebieskiego Św. FRANCISZKA KSAWEREGO, i wyrażamy wolę, aby okazywano mu wszelkie oznaki czci należne Patronom niebieskim.

Równocześnie również na mocy Naszego Autorytetu Apostolskiego, niniejszym święto jego w całym Kościele podnosimy do rangi rytu zdwojonego większego,
z zachowaniem przepisów rubryk, dla powiększenia jego chwały zewnętrznej składanej także przez ludzi, i aby nie zbrakło szerszego wkładu liturgii.

Zachodzi pewne szczególne i specyficzne powiązanie tego Świętego z Dziełem Rozkrzewienia Wiary. Za życia swego bowiem św. Franciszek wzbudzał, i to z takim skutkiem, ducha tak wielkiej gorliwości o przyjęcie wśród narodów prawdy chrześcijańskiej, że zdawało się, iż odżyło w nim wybrane narzędzie Ducha Świętego, podobnie jak w samych Apostołach.

Dlatego żywimy mocną nadzieję, że przesławne to Dzieło dzięki wstawiennictwu św. Franciszka będzie rozrastało się coraz bardziej, a również obfitość plonów, liczba członków oraz hojność i gorliwość wszystkich niosących pomoc sprawią wkrótce, iż ta doniosła i powszechnie znana sprawa zajmować będzie miejsce naczelne. Jak w założonym przez Chrystusa Kościele zgotowane jest zbawienie dla wszystkich wierzących, tak Dzieło Rozkrzewienia Wiary za Bożym natchnieniem powołane zostało do życia po to, aby tym, co jeszcze nie wierzą, zajaśniało światło Ewangelii.

Do tego niewątpliwie znacznie przyczyni się gotowość katolików, również tych, którzy pojedynczo i prywatnie okazywać będą swą hojność w datkach. Bardziej pożyteczne będzie jednak, gdy zespoleni w grupy mężowie katoliccy wnosić będą swój wkład, tak jak to już dotąd z największą robiono roztropnością. Siły bowiem nie zespolone z sobą mniej osiągają dla sprawy; najwięcej natomiast zdziałają wysiłki zespolone i zjednoczone harmonijnie. O tamtych powiemy, że działają dobrze, lecz o tych, że ponadto także w sposób należyty.

Zbawca zaś i Odrodziciel rodzaju ludzkiego, Chrystus, o którego szerzenie chwały Najświętszego Imienia tak gorliwie zabiega Dzieło, niech otoczy to Dzieło łaską i obroną. My bowiem, żyjąc odkupieni nie złotem ani srebrem, lecz Przenajdroższą Krwią Syna Bożego, powinniśmy przede wszystkim w usilnych modłach błagać o Bożą pomoc.

To zalecamy i nakazujemy, ustalając dekretem, żeby List niniejszy miał teraz i w przyszłości swą moc, ważność i skuteczność, nabrał i zyskał całkowitą i zupełną skuteczność. Tych, do których się on odnosi i do których mógłby się odnosić, uwzględnia we wszystkim i w szczegółach, i tak w zakresie powyższego ma być oceniany i określany przez wszystkich sędziów zwyczajnych i delegowanych. Nieważne i nic nie znaczące będzie to, co odnośnie do powyższego usiłowałby ktoś traktować inaczej, świadomie czy nieświadomie.

Nie sprzeciwiają się temu Konstytucje i zarządzenia Stolicy Apostolskiej ani jakiekolwiek inne przeciwne temu dekrety.

Chcemy też, aby kopiom czy odpisom niniejszego Listu, także drukowanym, podpisanym ręką któregoś oficjalnego notariusza i zaopatrzonym w pieczęć osoby piastującej godność kościelną, taką samą zgoła przypisywano wiarygodność, jaką przypisano by niniejszemu oryginałowi, gdyby był wystawiony i okazany publicznie.

 

Dan w Rzymie, u św. Piotra, pod pierścieniem Rybaka, dnia 25 marca 1904 r.,
w pierwszym roku Naszego Pontyfikatu.

 

(-) Alojzy Kard. Macchi

 

Tł. ks. B. Wodecki SVD

 

 

Źródło: ASS 36 (1903-1904) 580-582; Breviarium missionum, Cz. 1, ATK, Warszawa 1979, s. 187-190.


 

 

List apostolski Ojca Świętego Benedykta XV „Maximum illud”

 

 

 

Do wszystkich Czcigodnych Braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów i Biskupów Świata Katolickiego Łaskę i Społeczeństwo z Stolicą Apostolską mającym o misjach

 

Czcigodni Bracia!
Pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo!
 

  1. Największe i Najświętsze to zadanie, które Pan nasz Jezus Chrystus zlecił uczniom tuż przed swym odejściem do Ojca mówiąc: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15), nie miało bynajmniej zakończyć się ze śmiercią Apostołów, lecz ma trwać przez wieki aż do skończenia świata, to znaczy dopóki będą na ziemi ludzie, których prawda ma wyzwolić. Toteż od chwili, gdy „oni poszli i głosili wszędzie Słowo Boże” (Mk 16,20), tak że „po całej ziemi rozszedł się ich głos i aż na krańce ziemi ich słowa” (Ps 18,15), Kościół pamiętając o Boskim rozkazie, nigdy jeszcze na przestrzeni wieków nie przestał posyłać do wszystkich części świata zwiastunów i przekazicieli Nauki otrzymanej od Boga i zbawienia wiecznego, które Chrystus zgotował rodzajowi ludzkiemu.

Nawet bowiem w owym okresie trzech pierwszych wieków, w którym coraz to nowe srożyły się prześladowania wzniecane przez moce piekieł dla zgniecenia zrodzonego świeżo Kościoła, gdy wszystko spływało krwią chrześcijan, głos zwiastunów Ewangelii objął swym zasięgiem rozległe granice Imperium Rzymskiego. Kiedy zaś zagwarantowano Kościołowi pokój i wolność, dokonał on o wiele większych postępów w dziele apostolskim na całym okręgu ziemi; w tym zakresie przesławni świętością życia mężowie działali z wielkim pożytkiem. Spośród nich św. Grzegorz Oświeciciel zdobył dla chrześcijaństwa Armenię, Wiktoryn Styrię, Frumencjusz Etiopię; wtedy też św. Patryk pozyskuje dla Chrystusa Irlandię, Augustyn Anglię, Kolumban i Palladiusz – Szkocję, następnie Klemens Willibrord, pierwszy Biskup Utrechtu, przynosi światło Ewangelii Holandii, narody germańskie przywodzi do wiary katolickiej św. Bonifacy i Ansgary, Słowian zaś Cyryl i Metody.

Następnie, gdy Wilhelm z Ruysbrook zaniósł pochodnię wiary Mongołom, gdy bł. Grzegorz X posłał pierwszych misjonarzy do Chin, zaczęło się otwierać dla mężów apostolskich coraz szersze pole działania. W ślad za nimi poszli uczniowie św. Franciszka z Asyżu. Założyli oni niemałą gminę wiernych, którą jednak niedługo potem rozproszył huragan prześladowań.

 

Po odkryciu zaś Ameryki zastęp mężów podejmuje dzieło zarówno obrony nieszczęśliwych tubylców przed niegodziwą przemocą ludzką, jak i wyrywania ich z okrutnej niewoli szatańskiej. Pośród tych mężów wymienić należy Bartłomieja de Las Casas, chlubę i światło zakonu Dominikanów. W międzyczasie i Franciszek Ksawery, godzien porównania z samymi Apostołami, natrudziwszy się nad miarę w Indiach Wschodnich i w Japonii dla chwały Chrystusa i dla zbawienia dusz, umiera u bram Cesarstwa Chińskiego, do którego zmierzał. Swą śmiercią otwiera niejako drogę dla nowej ewangelizacji tego bezmiaru krain, w którym ludzie z szeregów tylu sławnych Zakonów i Zgromadzeń misyjnych, oddani sprawie rozkrzewienia wiary mieli w przyszłości podjąć dzieło apostolskie wśród tylu przeszkód i trudności.

W końcu najmłodszy kontynent Australii, jak również rozległe szlaki wnętrza Afryki zbadane dzięki odwadze i wytrwałości współczesnych, przyjęły zwiastunów wiary chrześcijańskiej. A nawet nie ma już chyba tak odległej wyspy na przeogromnym Oceanie Spokojnym, do której nie dotarłaby pełna mocy działalność naszych misjonarzy. Wśród nich było bardzo wielu takich, którzy szukając zbawienia swych dzieci, sami za przykładem Apostołów wspięli się na szczyty świętości, a niemało spośród nich łącząc trud apostolski z chwałą męczeństwa, umocniło wiarę przelaną swą krwią.

 

  1. Jednakże rozważając zarówno rozmiary jak i ogrom podjętych przez naszych misjonarzy trudów w zakresie rozkrzewienia wiary, tak wielkie wysiłki, tak wzniosłe przykłady niezwyciężonego męstwa, ogarnia nas wielkie zdziwienie, że niezliczone są jeszcze rzesze tych, którzy przebywają w ciemnościach i cieniu śmierci. Według świeżych bowiem obliczeń jest jeszcze miliard pogan. 

Dlatego to My litując się nad tak opłakania godnym losem niezmiernej rzeszy dusz, nie mając nic ważniejszego w zakresie świętego Naszego Urzędu Apostolskiego, jak dzielić się z nimi dobrodziejstwami Boskiego Odkupienia, zaiste z wielką radością i wdzięcznością widzimy, jak w świecie katolickim w wieloraki sposób wzmagają się wysiłki dobrych ludzi, podejmowane niewątpliwie pod tchnieniem Ducha Świętego w celu przyspieszenia rozwoju i rozkwitu misji zagranicznych.

Aby więc tym bardziej poprzeć wszędzie te wysiłki i dalszych dodać im bodźców, zgodnie z Naszym zadaniem i najgorętszym pragnieniem - wezwawszy w usilnych modłach światła i pomocy Pana, wysyłamy do Was, Czcigodni Bracia, List, w którym zachęcamy Was, Wasze duchowieństwo i narody, i wskazujemy, w jaki sposób możecie pomagać w tej tak bardzo poważnej sprawie.

 

  1. Przede wszystkim zwracamy się do tych, którzy jako Biskupi albo jako Wikariusze lub Prefekci Apostolscy kierują misjami świętymi. Do nich to bowiem w pierwszym rzędzie należy cała troska o rozkrzewienie wiary i z nimi szczególnie Kościół wiąże nadzieje swego szerszego rozwoju. Jakkolwiek dobrze znamy ich zapał apostolski, to jednak doskonale zdajemy sobie także sprawę z tego, jakie i jak wielkie mieli trudności do przezwyciężenia i niebezpieczeństwa do przebycia, zwłaszcza w ostatnich latach, nie tylko aby nie opuszczać swoich placówek i stacji, lecz nawet, aby jeszcze bardziej rozszerzać Królestwo Boże. Zresztą dostrzegając ich szacunek i przywiązanie dla Stolicy Apostolskiej, z zaufaniem – jak ojciec swym synom – otwieramy wobec nich swe serce. Niech więc przede wszystkim uświadomią sobie to, że każdy z nich powinien być poniekąd – jak się to mówi – duszą swojej misji. Dlatego niech służą swoim kapłanom i pozostałym pomocnikom w ich urzędzie słowem i czynem, a przykładem niech dodają ducha i bodźców, by dążyli do jeszcze wspanialszych osiągnięć. Wszyscy bowiem, którzy w jakikolwiek sposób pracują w tej Winnicy Pańskiej, powinni przekonywać się namacalnie i wręcz odczuwać, że na czele misji stoi ojciec, czujny i troskliwy, pełen miłości, obejmujący wszystkich i wszystko największą gorliwością, który raduje się z pomyślnych prac swoich podwładnych, współczuje w przeciwnościach, wspiera i wspomaga wysiłki i chwalebne inicjatywy, i który wreszcie wszystkie sprawy swoich podwładnych, jakiekolwiek by one były, traktuje jako swoje własne. W ogóle, stan i los każdej misji zależy od tego, jak każda z nich jest rządzona. Stąd bardzo zgubnym może się dla nich okazać, gdyby na ich czele stał ktoś niewłaściwy lub mniej odpowiedni. Przeważnie bowiem każdy, kto opuszcza ojczyznę i drogich swoich krewnych w celu rozszerzania wiary chrześcijańskiej, ten udaje się w daleką i najczęściej pełną niebezpieczeństw drogę, gotów ochoczo znosić wszelkie, największe nawet trudy, aby jak najwięcej dusz pozyskać dla Chrystusa. Jeżeli ma on dzielnego przełożonego, którego roztropność i miłość we wszystkim go wspiera, wtedy bez wątpienia praca jego będzie owocna. W przeciwnym natomiast razie bardzo lękać się trzeba, by stopniowo zmęczony trudami i przeciwnościami w końcu nie upadł na duchu i nie poddał się zniechęceniu.

 

  1. Ponadto przełożony danej misji powinien przede wszystkim troszczyć się o to, aby w jak największym stopniu przyczyniać się do jej rozwoju i pełnego rozkwitu. Ponieważ bowiem dany region stanowiący jego misję, w całym zakresie, jak daleko i szeroko on sięga, powierzony jest jego trosce, naprawdę powinien on starać się o wieczne zbawienie tych, którzy mieszkają na tymże obszarze. Dlatego to, chociażby z ogromnej rzeszy doprowadziłby już do wiary kilka tysięcy pogan, nie wolno mu na tym poprzestawać. Niech roztacza troskliwą opiekę i nad tymi, których już pozyskał dla Jezusa Chrystusa. Niech się o nich stara, pomaga im i nie dopuszcza, aby ktoś spośród nich popadł w stare błędy i zginął. Niech bynajmniej nie uważa, że wypełnia swoje zadanie jak trzeba, jeśliby również pozostałych, których liczba jest nieporównanie większa, nie usiłował w miarę sił nieustannie prowadzić do uczestnictwa w prawdzie i w życiu chrześcijańskim. Aby przeto wszyscy i każdy z osobna tym rychlej i skuteczniej mogli posłyszeć głoszoną Ewangelię, wielce pomocne będzie zakładanie z kolei nowych stacji i placówek jako przyszłych ośrodków nowych wikariatów i prefektur, na które, gdy okoliczności na to pozwolą, będzie można podzielić daną misję.

Na tym miejscu składamy wyrazy należnego uznania wszystkim Wikariuszom Apostolskim, którzy we wskazany powyżej sposób zapewniają wciąż nowy wzrost Królestwa Bożego; jeśli zaś nie mają wystarczającej liczby współpracowników z własnego zakonu, zwykli chętnie przyjmować ich z inne, rodziny zakonnej lub zgromadzenia.

 

  1. Przeciwnie zaś, jak bardzo naganne byłoby postępowanie tego, kto przeznaczoną mu do uprawy część Niwy Pańskiej uważałby za swoją osobistą własność, nie chcąc pozwolić, by nawet tknęły ją inne ręce. Jak surowy czekałby go sąd Boski, zwłaszcza jeśliby – a o takich wypadkach wspominaliśmy niejednokrotnie – na niewielu chrześcijan przypadała wielka rzesza pogan, dla których katechizacji nie mając sam dostatecznej liczby głosicieli słowa, wzbraniałby się wzywać innych z pomocą. Taki natomiast przełożony misji katolickiej, któremu leży na sercu jedynie chwała Boża i zbawienie dusz, zewsząd, gdy tego zachodzi potrzeba, werbuje pomocników do świętego ze wszech miar zadania, nie bacząc w ogóle na to, czy są oni z jego czy też z innej rodziny zakonnej lub innej narodowości, „byleby tylko na wszelki sposób... głoszony był Chrystus” (Flp 1,18), i to posługuje się nie tylko pomocnikami, lecz również pomocnicami, tzn. siostrami zakonnymi w szkołach, sierocińcach, szpitalach, przytułkach i w innych instytucjach miłosierdzia, w których, jak mu wiadomo, Opatrzność Boża złożyła niewiarygodną wprost moc do coraz większego rozkrzewienia wiary.

 

  1. Ponadto dobry przełożony misji nie ogranicza się tylko do swojego obszaru, uważając za obce to wszystko co dzieje się poza jego obrębem, lecz ma przynaglać go miłość Chrystusowa, dzięki której wszystko, co przyczynia się do chwały Chrystusa, uważa jak najbardziej są własną swą sprawę. Stara się utrzymywać przyjaźń i koleżeńskie kontakty z misjonarzami pracującymi w sąsiedztwie. Często bowiem istnieje wiele wspólnych problemów wchodzących w zakres tego samego regionu, których – rzecz oczywista – nie można rozwiązać inaczej, jak tylko wspólnymi siłami. A ponadto z wielkim dla rozwoju wiary pożytkiem przełożeni misji, na ile to możliwe, co pewien określony czas odbywać będą spotkania, aby wspólnie się naradzać i przez wymianę myśli wzajemnie się pokrzepiać.

 

  1. Wreszcie ważną jest rzeczą, aby wszyscy kierujący misjami obejmowali swą szczególną troską wykształcenie i formację kapłanów spośród tego narodu, wśród którego przebywają; to właśnie stanowi największą nadzieję młodych Kościołów. Albowiem kapłan rodzimy jako ten, który pochodzeniem, sposobem myślenia i odczuwania związany jest ze swoimi współziomkami, w wybitnej mierze zdolny jest wpoić wiarę w ich serca; o wiele lepiej bowiem niż ktokolwiek inny wie, w jaki sposób może ich o czymś przekonać. Tak więc często się zdarza, że ma łatwy dostęp tam, gdzie kapłanowi obcemu wchodzić nie wolno.

Aby jednak kler rodzimy przynosił spodziewane owoce, konieczna jest zgoła jego dobra formacja i wykształcenie. Lecz do tego nie wystarczy bynajmniej pewne tylko wykształcenie początkowe i elementarne, mianowicie takie tylko, że ktoś staje się zdatnym do przyjęcia święceń, lecz musi ono być pełne i pogłębione, z ukończeniem wszystkich obowiązujących szczebli, takie więc, jakie zwykle daje się kapłanom krajów cywilizowanych. Nie należy też w taki tylko sposób przygotowywać kleru rodzimego, jakoby przeznaczony on był tylko do funkcji podrzędnych i miał jedynie pomagać misjonarzom obcym, ale tak, aby i sam, dorósłszy do podjęcia Boskiego posłannictwa, w sposób właściwy mógł kiedyś przejąć kierownictwo nad swoim ludem. Bo jak Kościół Boży jest powszechny i nie jest obcy żadnemu ludowi ani narodowi, tak też stosowną jest rzeczą, aby z każdego ludu wychodzili słudzy ołtarzy, za którymi jako nauczycielami Prawa Bożego i jako przewodnikami na drodze zbawienia, szliby ich współziomkowie.

Gdziekolwiek więc znajduje się wystarczająca liczba kleru rodzimego i to dobrze wykształconego, godnego swego świętego powołania, tam słusznie można powiedzieć, że dzieło misjonarza zostało szczęśliwie doprowadzone do końca i że Kościół został tam chlubnie ugruntowany. A jeśli może później zerwie się i burza prześladowań, nie trzeba się obawiać, że nie przetrwa on wrogich ataków, skoro taki posiada fundament i tak głęboko zapuścił korzenie.

 

  1. Istotnie Stolica Apostolska zawsze nalegała na rządców misji, aby naprawdę doceniali to tak ważne zadanie swego urzędu i pilnie je wypełniali. Jasnym dowodem wysiłków w tej dziedzinie są zarówno dawne jak i nowsze kolegia tu w Rzymie przeznaczone dla kształcenia kleryków obcych narodowości, zwłaszcza obrządku wschodniego. Ubolewać jednak trzeba, ze mimo tych usilnych starań Papieży są regiony, do których przed wielu już wiekami przyniesiona została wiara katolicka, a gdzie jednak nie ma kleru rodzimego, chyba mniej znaczny. Są tez niektóre ludy już wcześnie oświecone blaskiem Ewangelii, które ze stanu prymitywnego wzniosły się już na taki stopień cywilizacji, że w różnych gałęziach umiejętności cywilnych posiadają ludzi wybitnych i które od wielu już wieków przepojone są zbawczą mocą Ewangelii, a jednak dotąd nie były w stanie wydać ani biskupów, którzy by nimi rządzili, ani kapłanów, których wpływ odgrywałby kierowniczą rolę wśród ich ziomków. Okazuje się więc, że sposób wychowania kleru poświęcającego się misjom, stosowany w niektórych ośrodkach, był do tej pory niedostateczny i błędny. Celem usunięcia tych braków polecamy Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, aby podjęła decyzje stosowne dla różnych regionów i aby starała się o zakładanie seminariów, przeznaczonych dla poszczególnych obszarów lub równocześnie dla większej ilości diecezji oraz o właściwe zarządzanie seminariami już założonymi, a zwłaszcza, by wykazywała troskę o wzrost nowego kleru w wikariatach apostolskich i na pozostałych obszarach misyjnych.

 

  1. Kierujemy swe słowo również do Was wszystkich, najukochańsi Nasi Synowie, którzy uprawiacie Winnicę Pańską, a w których ręku przede wszystkim złożone jest wraz z rozkrzewieniem nauki chrześcijańskiej zbawienie tylu dusz. Przede wszystkim zawsze miejcie przed oczyma wzniosłość i wielkość zadania, któremu poświęcacie swój trud. To, co Wam zlecono, jest rzeczą Boską, daleko przerastającą znikomość spraw ludzkich; niesienie światłości tym, co pogrążeni są w mrokach śmierci oraz otwieranie drogi do nieba tym, co idą ku zatraceniu. Rozumiejąc więc słowa Pana skierowane do każdego z was: „Zapomnij o narodzie swoim – i o domu ojca twojego” (Ps 44,11), pamiętajcie, że macie szerzyć nie panowanie ludzkie, lecz Chrystusowe, i macie przysparzać obywateli nie doczesnej, lecz Górnej Ojczyźnie.

Byłoby więc wielkim nieszczęściem, gdyby jacyś misjonarze tak dalece wydali się niepomni swojej godności, że raczej myśleliby o ojczyźnie ziemskiej niż niebieskiej, i niewspółmiernie więcej dokładaliby wysiłku w szerzeniu jej potęgi i wynoszenie ponad wszystko jej splendoru. Byłaby to najhaniebniejsza zaraza, która szkodziłaby dziełu apostolskiemu, paraliżowałaby w głosicielu Ewangelii wszelkie więzy miłości dusz, a wobec mas osłabiałaby jego autorytet. Ludzie bowiem, choć prymitywni i niecywilizowani, nazbyt dobrze pojmują, czego chce, czego od nich żąda misjonarz, i bystrym instynktem wyczuwają, czy pragnie czego innego niż ich duchowego dobra. Przypuśćmy, że w pewnej mierze służyłby ziemskim sprawom i nie postępowałby jako w pełni misjonarz, lecz stwarzałby pozory, że zabiega również o interesy swojej ojczyzny; zaraz wszelka jego działalność stanie się podejrzaną dla rzesz tubylców; łatwo ulegną oni przekonaniu, że religia chrześcijańska jest tylko religią danego obcego narodu, i że przyjmując tę religię, poddaje się ich w zależność i pod panowanie obcego państwa i będzie im się wydawało, że wyzbywają się praw własnego narodu.

Wielką doprawdy przykrość sprawiają Nam te pisma traktujące o misjach, które rozpoczęto rozpowszechniać w ostatnich latach, a w których dochodzi do głosu nie tyle pragnienie szerzenia Królestwa Bożego, ile raczej zwiększania zasięgu wpływów własnego państwa. Dziwimy się wręcz, że absolutnie nie troszczą się one o to, jak bardzo takie nastawienie oddala umysły pogan od wiary świętej. Nie tak postępuje misjonarz katolicki godny tej nazwy. Ten, pomny ustawicznie, że pełni posłannictwo nie na korzyść swojego narodu lecz dla Chrystusa, niech tak postępuje, aby każdy bez wahania uznał w nim sługę tej religii, która obejmując wszystkich ludzi wielbiących Boga w duchu i w prawdzie, nie jest obcą żadnemu narodowi, i w której „nie ma poganina ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy ani Scyty, niewolnika ani wolnego, lecz wszystkim we wszystkich [jest] Chrystus” (Kol 3,11).

 

  1. Innego też niebezpieczeństwa musi się pilnie wystrzegać misjonarz, mianowicie szukania innych korzyści poza dobrem dusz. Nie trzeba się nad tym szerzej rozwodzić. Jakżeż bowiem ten, kogo opanowała żądza zysku, będzie się starał jedynie - jak to być powinno - o chwałą Bożą i jej szerzenie, innych wzywając do prawowierności; czyż będzie gotów poświęcić wszystko co posiada, nawet swoje życie?

Do tego dochodzi fakt, że wskutek tego bardzo znacznie ucierpiałby jego autorytet u pogan, zwłaszcza jeśliby ta faktyczna skłonność do szukania rzeczy [doczesnych] przerodziła się nawet w chciwość, ponad którą to szkaradną wadę nie ma wśród ludzi nic bardziej godnego pogardy ani bardziej niegodnego Królestwa Bożego. Dobry więc głosiciel Ewangelii bardzo gorliwie również w tym zakresie naśladować będzie Apostoła narodów, który nie tylko kieruje upomnienie do Tymoteusza: „Mając żywność i odzienie..., bądźmy z tego zadowoleni” (1 Tym 6,8), ale ponadto to wysoce stawiał bezinteresowność, że sam pochłonięty troskami pełnego znojów apostolstwa, jednak pracą i własnymi rękoma zapewniał sobie utrzymanie.

 

  1. Lecz zanim Misjonarz podejmie pracą apostolską, musi przejść dokładne przygotowanie, choć może mogłoby się komuś wydawać, że temu, kto ma głosić Chrystusa ludom bardzo dalekim od cywilizacji, nie jest konieczna znajomość tylu rzeczy. Chociaż bowiem nie może być dyskusji co do tego, że do zbawczego nawrócenia serc większe znaczenie posiadają walory cnót niż wiedzy, to jednak ten, kto nie byłby odpowiednio wyposażony w bogactwo nauki, często przekona się, że brak mu wydatnej pomocy do owocnego wypełniania świętej posługi. Nierzadko bowiem pozbawiony jest wystarczającej ilości książek i możności obcowania z ludźmi uczonymi, u których mógłby zasięgnąć rady, a przecież musi odpowiadać na stawiane pytania, na wszelkie zarzuty przeciwko wierze, i musi rozwiązywać problemy nieraz bardzo trudne. Nadto, im kto okaże się bardziej wykształconym, tym większym cieszyć się będzie autorytetem wśród ludzi, zwłaszcza jeśli przebywać będzie pośród narodu, w którym zainteresowania nauką są w wielkiej czci i poważaniu. Byłoby zaś w ogóle rzeczą wysoce szkodliwą, gdyby głosiciele prawdy dali się przewyższyć sługom błędów. Dlatego w ramach odpowiedniego przygotowania kandydatów do święceń, powołanych przez Pana do prac apostolskich, będzie trzeba zapewnić im wykształcenie we wszystkich dziedzinach nauk zarówno teologicznych jak i świeckich, potrzebnych misjonarzom.

Chcemy też, aby to samo zrealizowano z całą troskliwością w Papieskim Kolegium Rozkrzewienia Wiary, zwanym Urbanianum. Nakazujemy więc, aby zaprowadzono w nim specjalne studium tych przedmiotów, które odnoszą się do misji[1].

   

  1. W tym zaś, co misjonarz koniecznie powinien opanować, w pierwszym rzędzie wymienić oczywiście należy język danej ludności, dla której zbawienia ma się poświęcić. A przy tym nie może zadowolić się tylko powierzchowną znajomością tego języka, lecz tak dokładną, aby płynnie i poprawnie mógł rozmawiać. Zdobycie tej właśnie umiejętności zawdzięczać będzie on wszystkim, zarówno ludziom prostym jak i uczonym, w przekonaniu, jak łatwo można zaskarbić sobie życzliwość serc rzesz dzięki dobremu mówieniu. 

W pierwszym zaś rzędzie gorliwy misjonarz niech nie powierza wykładu nauki chrześcijańskiej katechetom, lecz niech tę dziedzinę zarezerwuje sobie jakoby swoją własną, i to jako zasadniczą część swoich zadań, jako że nie dla innego celu został posłany przez Boga, lecz właśnie do głoszenia Ewangelii. Nieraz zaś zdarzy się, że jako głosiciel i interpretator wiary świętej musi stanąć przed zwierzchnikami danego ludu albo zostanie zaproszony na zebrania ludzi uczonych; jakże wtedy zachowa powagę swojego stanowiska, jeśli z powodu nieznajomości języka nie umiałby wyrazić swych myśli?

 

  1. To więc niedawno mieliśmy na uwadze, gdy w trosce o wzrost i rozszerzanie się chrześcijaństwa na Wschodzie ustanowiliśmy w Rzymie specjalny Instytut naukowy[2], w którym ci, którzy mają podjąć się prac apostolskich na tych obszarach, wyszliby z nich z doskonałą znajomością języków i obyczajów Wschodu i bardzo gruntownie wykształceni także w pozostałych dziedzinach pomocniczych. A ponieważ taki Instytut wydaje się Nam wielce przydatny, korzystamy z okazji, aby zachęcić wszystkich przełożonych zakonów, którym powierzone są misje na Wschodzie, aby zatroszczyli się o wykształcenie i pogłębienie wiedzy w tej dziedzinie u swoich alumnów przewidzianych dla tychże misji.

 

  1. Każdy zaś, kto przygotowuje się w sposób właściwy do pracy apostolskiej, koniecznie powinien dbać przede wszystkim o to jedno jako o sprawę najważniejszą i najdonioślejszą, o której wspomnieliśmy wyżej, mianowicie o świętość życia. Albowiem trzeba, aby ten kto głosi Boga, był mężem Bożym; powinien sam nienawidzić grzechu ten, kto każe grzech nienawidzić. Zwłaszcza u pogan, którzy kierują się raczej intuicją niż rozumem, o wiele większy osiąga się pożytek; jeżeli głosi się wiarę więcej przykładem niż słowem. Misjonarz ma więc być wyposażony we wszelkie zalety ducha i umysłu i wykształcony we wszystkich dziedzinach nauki, o wysokiej kulturze. Jeśli te cechy nie idą w parze z czystością obyczajów, okażą się mało skuteczne lub zgoła bezskuteczne dla sprawy zbawienia ludów, a nawet mogą bardzo szkodzić i jemu samemu i innym.

Niech więc daje przykład pokory, posłuszeństwa, czystości, powinien być przede wszystkim pobożny, oddany świętym modłom i trwać ustawicznie w zjednoczeniu z Bogiem, Jemu przedkładając sprawy dusz. O ile bowiem ściślej będzie z Bogiem złączony, o tyle więcej uzyska łaski Bożej i pomocy. Niech wsłuchuje się w upomnienia Apostoła: „Jako więc wybrańcy Boży – święci i umiłowani – przyobleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość” (Kol 3,12). Dzięki tym cnota zapewni prawdzie łatwy i niechybny dostąp do dusz ludzkich usuwając wszelkie przeszkody. Nie znajdzie się bowiem wola tak uparta, która by się im lekkomyślnie opierała. Misjonarz więc, który płonie miłością właśnie na wzór Pana Jezusa, będzie mógł doprowadzić nawet najbardziej zagubionych pogan w szeregi dzieci Bożych, zwłaszcza że odkupieni są oni za cenę Krwi Boskiej. Nie zrazi się ani ich brakiem cywilizacji ani nie przerazi się przewrotnością ich obyczajów. Nie będzie nimi gardził ani się nimi brzydził, nie będzie traktował ich surowo ani szorstko, lecz starać się będzie pociągać ich wszelkimi przejawami życzliwości chrześcijańskiej, aby kiedyś doprowadzić ich w objęcia Chrystusa - Dobrego Pasterza. W tej mierze często rozważać będzie słowa Pisma św.: „O jak dobry i słodki jest, Panie, Duch Twój we wszystkim! Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli ... Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością” (Mdr 12,1 - 2,18). I jakaż trudność, przykrość lub przeciwność mogłaby odwieść takiego wysłannika Jezusa Chrystusa od rozpoczętego dzieła? – Nic zgoła, gdyż żywiąc największą wdzięczność wobec Boga, który przeznaczył go do tak wzniosłego zadania, wielkodusznie podejmuje wszelkie wyłaniające się przeciwności i przykrości, znosząc trudy, wzgardę, niedostatek, głód a nawet śmierć, choćby i okrutną, byleby tylko wyrwać choć jedną jeszcze duszę z czeluści piekła.

Przepojony i ożywiony takimi zasadami, za przykładem Chrystusa Pana i Apostołów, niech misjonarz przystępuje z ufnością do wypełnienia swojego zadania, całą swą nadzieję pokładając w Bogu. Sprawą na wskroś Boską jest, jak już zaznaczyliśmy, szerzenie nauki chrześcijańskiej, bo tylko sam Bóg przenika dusze, by i umysły oświecić blaskiem prawdy, i wole rozpłomienić ogniem cnót, wlewając odpowiednie moce człowiekowi, aby szedł za tym i to wypełniał, co uzna za prawdę i dobro. Dlatego, jeżeli Pan nie wesprze sługi, próżne będą jego wysiłki. Ufny jednak w pomoc łaski Bożej, której nigdy nie zbraknie temu, kto o nią prosi, niech dzielnie naprzód rozwija swoją działalność.

 

  1. Na tym miejscu nie można pominąć milczeniem niewiast, która już od zarania chrześcijaństwa tak często wnosiły znaczny wkład i trud w dzieło wspomagania głosicieli Ewangelii. W pierwszym zaś rządzie na szczególną pochwałę i podkreślenie zasługują te poświęcone Bogu dziewice, które w wielkiej liczbie przebywają na misjach świętych, oddane wychowaniu dzieci, różnorakim instytucjom miłosierdzia i dobroczynności. Pragniemy, aby to Nasze podkreślenie ich zasług dodawało im ducha i zapału do pomnażania ich zasług względem Kościoła świętego. Same zaś ze swej strony niech uważają za pewnik, że praca ich będzie tym pożyteczniejsza, im bardziej troszczyć się będą o własną doskonałość duszy.

 

  1. Obecnie pragniemy zwrócić się do tych wszystkich, którzy z wielkiej łaski miłosiernego Boga już są w posiadaniu prawdziwej wiary i uczestniczą w niezliczonych dobrodziejstwach, jakie z tego wypływają. Trzeba więc, aby najpierw zwrócili uwagę na fakt, że na mocy świętego prawa zobowiązani są wspomagać misje święte wśród pogan. Albowiem „[Bóg] dał każdemu przykazania co do bliźniego” (Syr 17,12.14). A przykazanie to Jest tym poważniejsze, im większa potrzeba nęka bliźniego. Która zaś część ludzi bardziej potrzebuje braterskiej pomocy niż poganie, którzy nie znając Boga, skrępowani ślepymi i wyuzdanymi pożądliwościami, pogrążeni są w najgorszej ze wszystkich - niewoli szatańskiej? Ci więc, którzy w miarę sił nieść będą im pomoc, przyczyniając się do przekazania im światła wiary, zwłaszcza wspierając prace misjonarzy, spełniać będą obowiązek w zakresie sprawy najważniejszej i w sposób najmilszy Bogu okażą swoją wdzięczność za dobrodziejstwo wiary.

 

  1. Trojakiego rodzaju jest pomoc, jaką nieść mogą misjom, pomoc, o Jaką sami misjonarze nie przestają prosić.

Pierwszym z nich, dostępnym dla każdego, jest wzywanie miłosierdzia Bożego. Już kilkakrotnie stwierdzaliśmy, że daremny i bezskuteczny byłby trud ponoszony przez misjonarzy, gdyby nie użyźniała go łaska Boża, jak świadczy św. Paweł, gdy mówi: „Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost” (1 Kor 3,6). Jedna zaś droga zapewnia uproszenie łaski: to ta, która polega na wytrwałych modłach dusz pokornych, bo „wszystkiego, o co prosić będą, użyczy im mój Ojciec...” (Mt 18, 19), mówi Pan. Skoro już wszelkie inne modlitwy, to tym bardziej takie nie mogą pozostać bez skutku w sprawie, nad którą nie ma ważniejszej ani milszej Bogu. Jak więc ongiś, podczas gdy Izraelici walczyli z Amalekitami, Mojżesz na szczycie góry wzniósłszy ręce ku niebu wypraszał im pomoc Bożą, tak wszyscy chrześcijanie powinni świętymi modlitwami wspomagać tych, którzy trudzą się w Winnicy Pańskiej nad szerzeniem Ewangelii. A ponieważ dla właściwego wypełniania tego zadania założone właśnie tzw. Apostolstwo Modlitwy, polecamy je usilnie wszystkim szlachetnym duszom z życzeniem, aby nikt nie wymawiał się od udziału w nim, lecz aby każdy zechciał stawać się uczestnikiem prac misyjnych, jeśli nie aktywnie, to przez wysiłki innego rodzaju.

 

  1. Na drugim miejscu należy zaradzać niedostatecznej liczbie misjonarzy. Już dawniej była ona nikła, a miniona wojna bardziej jeszcze ją uszczupliła tak, że znaczne obszary Niwy Pańskiej pozbawione zostały tych, którzy by je uprawiali. W tej sprawie pragniemy zaapelować szczególnie do Waszej, Czcigodni Bracia, gorliwości. To Wy macie dokonać tego, co w pierwszym rzędzie tak bardzo godne jest Waszego umiłowania wiary świętej, usilnie wspierając i pielęgnując zarówno wśród kleru jak i w seminariach diecezjalnych zalążki ducha apostolskiego, które mogą się u niejednego ujawnić. I niech Was nie zwodzą pozory ani nie powoduje Wami żaden wzgląd ludzki, jakoby przez to co wyświadczycie misjom zagranicznym ucierpieć miało dobro Waszej [własnej] diecezji. W miejsce bowiem jednego [misjonarza], którego poślecie na misje, Bóg wzbudzi na Waszym terenie większą liczbę kapłanów, którzy pracować będą z wielkim pożytkiem.

Przełożonych zaś zakonów i instytutów zakonnych poświęcających się misjom zagranicznym prosimy i błagamy, aby do tak wielkiego dzieła przeznaczali najlepiej dobranych spośród swych członków, takich mianowicie, którzy wyróżniają się świętością życia, zapałem pobożności i gorliwością o dobro dusz. Kiedy zaś przekonają się, że ich misjonarze w jakimś narodzie pracowali z pomyślnym skutkiem, od haniebnego bałwochwalstwa przywodząc go do chrześcijańskiej mądrości i że założyli tam Kościół na dostatecznie mocnych podstawach, niech przeniosą ich – jako wybranych weteranów Chrystusa – do innego narodu, by ten z kolei wyrwali z mocy szatana, to co sami już zdobyli dla Chrystusa, obetnie pozostawiając innym, by oni dalej ku lepszemu prowadzili pracę na uprawionym terenie. W ten sposób realizując obfite żniwo dusz, również swoim rodzinom zakonnym zapewnią przeobfite dary dobroci Bożej.

 

  1. Wreszcie do utrzymania misji potrzebne są takie – i to niemałe – środki materialne, zwłaszcza ze potrzeby ich wzrosły niepomiernie w wyniku wojny, kiedy to uległo zniszczeniu tyle szkół, szpitali, przytułków i innych bezinteresownych zakładów dobroczynnych, rozwijających się przedtem tak wspaniale. Tu więc apelujemy do wszystkich ludzi szlachetnych, aby w miarę swych możliwości okazali swą hojność. Bo „jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, ze brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga?” (1 J 3,17). Tak oto pisze św. Jan Apostoł mówiąc o tych, których gnębi nędza materialna.

A o ileż sumienniej spełniać należy prawo miłości tam, gdzie chodzi nie tylko o niesienie pomocy i zaradzanie głodowi, nędzy i innym brakom nieprzejrzanych rzesz, lecz również – i to przede wszystkim – o wybawienie tak ogromnej liczby dusz z przemożnych wpływów szatana [i doprowadzenie ich] do wolności dzieci Bożych!

 

  1. Z tej też przyczyny pragniemy, aby hojność katolików wspierała przede wszystkim te instytuty, które powołano do życia celem pomocy dla misji świętych. Pierwszym jest tzw. Dzieło Rozkrzewienia Wiary, wyróżniane już z uznaniem niejednokrotnie przez Naszych Poprzedników. Pragniemy, aby Rada Kongregacja Rozkrzewienia Wiary chrześcijańskiej jak najgorliwiej dokładała starań celem osiągania i w przyszłości jak najobfitszych i najlepszych dzięki niej owoców. Dzięki niej bowiem powinny być do dyspozycji bardzo znaczne środki do utrzymywania misji już założonych, jak i tych, jakie powstać mają w przyszłości. Ufamy zaś, że świat katolicki nie pozwoli, aby – podczas gdy inni dla szerzenia błędów obfitują i opływają w bogactwa – nasi siewcy prawdy walczyć mieli z biedą.

Drugim Dziełem, które również wszystkim usilnie polecamy, jest Dzieło Św. Dziecięctwa [Jezusowego], którego zadaniem jest czuwanie, aby umierającym dzieciom pogan udzielany był chrzest. Jest ono tym bardziej godne polecenia, że również dzieci nasze mogą mieć w nim udział, i tak wcześnie już rozumiejąc, jak wielkim darem jest wiara, uczą się dbać o to, by dzielić się tym darem z innymi.

Nie wolno też pominąć tzw. Dzieła Św. Piotra, które dba o wychowywanie i kształcenie kleru rodzimego w Misjach.

Ponadto chcemy, aby pilnie przestrzegano tego, co przepisał Poprzednik Nasz, Leon XIII, aby w święto Objawienia Pańskiego we wszystkich świątyniach całego świata zbierano składki na „Dzieło wykupu niewolników w Afryce” i aby wszystkie zebrane sumy przesyłano do Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary.

 

  1. Aby zaś tym pewniej i owocniej spełniły się Nasze pragnienia, powinniście, Czcigodni Bracia, w szczególny sposób nadać wykształceniu Waszego kleru kierunek misyjny. Rzesze wiernych bowiem zazwyczaj są dobrze usposobione i będą życzliwe wspomaganiu mężów apostolskich; Wy zaś mądrze budujcie na tej życzliwości dusz, aby wyszła ku jak największemu pożytkowi misji.

Wiedzcie przeto, iż pragniemy, aby we wszystkich diecezjach świata zakładano Związek Misyjny Duchowieństwa zależny od Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, której to Kongregacji nadaliśmy już wszelkie pełnomocnictwa odnośnie do tej sprawy. Powstały niedawno we Włoszech Związek ten wkrótce upowszechnił się i w innych krajach, a rozwijając się dzięki Naszym staraniom, został obdarowany przez Nas licznymi odpustami papieskimi. I słusznie, gdyż dzięki temu Stowarzyszeniu najlepiej uporządkowana zostaje działalność kleru, budząc wśród chrześcijan zarówno troskę o zbawienie tak wielkich rzesz pogan, jak też doskonale przyczynia się do rozwoju wszelkich tego rodzaju dzieł, jakie Stolica Apostolska dla pożytku misji już zatwierdziła.

 

  1. O tym pragnęliśmy napisać Wam, Czcigodni Bracia, odnośnie do rozkrzewienia wiary katolickiej po całym okręgu ziemi. Jeśli więc wszyscy – każdy na swoim miejscu – spełnią swoje zadanie tak jak należy, misjonarze w krajach misyjnych, a wierni na własnych terenach, żywimy niepłonną nadzieję, że misje święta rychło otrząsnąwszy się z tak wielkich strat i ran poniesionych w skutek wojny, rozkwitną na nowo. I tu, jak gdyby na zachęcający Nas, jak ongiś Piotra, głos Pana: „Zajedź na głębię” (Łk 5,4), tym większy żar ojcowskiej miłości przynagla Nas, abyśmy przywiedli w Jego objęcia niezliczone dusze ludzi żyjących dziś na świecie. Kościół bowiem wciąż karmi się i działa żywotnie Duchem Bożym, i nie mogą pozostawać bezskuteczne wysiłki tylu mężów apostolskich, którzy pracowali i nadal pracują nad jego rozprzestrzenieniem. A pobudzeni ich przykładem powstawać będą coraz liczniejsze szeregi tych, którzy wspierani pobożnymi modłami i hojnością ludzi szlachetnych, zdobywać będą dla Chrystusa uszczęśliwione [łaską] rzesze dusz.

Niech Przemożna Rodzicielka Boża, Królowa Apostołów, wspiera wspólne nasze pragnienia, wyjednując głosicielom Ewangelii obfitość łask Ducha Świętego.

Jako Jego zadatek i jako dowód Naszej życzliwości z całego serca udzielamy Wam, Czcigodni Bracia, Waszemu Duchowieństwu i ludowi błogosławieństwa apostolskiego.

 

Dan w Rzymie u św. Piotra, dnia 30 listopada 1919 r., w szóstym roku Naszego Pontyfikatu.

Papież Benedykt XV

 

Tłum.  ks. B. Wodecki SVD

 

Źródła:
• AAS 11 (1919) 440 - 455;
• Breviarium missionum, cz. 1, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1979, s. 200–216.

 

 

[1] W związku z powyższym zarządzeniem w 1919 r. rozpoczęto wykłady z misjologii; w 1932 r. powołano Institutum Missionale Scientificum, a w 1933 r. Instytut otrzymał prawo nadawania stopni akademickich z misjologii. Podobnie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriana rozpoczęto wykłady z misjologii w 1929 r., a w 1932 r. utworzono Facultas Missiologica.

[2] Chodzi o Pontificio Istituto Orientale, powołany do życia Motu proprio „Orientis catholici” z dnia 15 X 1917 r.


 

 

MOTU PROPRIO „VIX AD”   Z DNIA 24 VI 1929  r.

 

 

AAS 21(1929)345–349

 

Zaledwie wyniesieni na Stolicę Najwyższego Pasterzowania szczególną ze wszech miar życzliwością i gorliwością otoczyliśmy te Instytucje Papieskie, których zadaniem jest starać się wszelkimi sposobami o rozwój misji katolickich, mianowicie Pobożne Dzieło Rozkrzewienia Wiary zajmujące miejsce naczelne pośród innych tego rodzaju, oraz Dzieło Św. Dziecięctwa i Dzieło Św. Piotra Apostoła. Wszystkie te Dzieła swoją pożyteczną i wytężoną pracą przyczyniają się walnie do skutecznego rozszerzania wszędzie i ustawicznie Królestwa Jezusa Chrystusa.

Dzieło Św. Piotra Apostoła, o które tutaj chodzi, zawdzięcza swój początek, jak wszystkim wiadomo, pewnym pobożnym niewiastom francuskim, Stefanii Cottin–Bigard i jej córce Joannie. Pragnąc gorąco – zgodnie z najżywszą gorliwością o sprawy religii, jaką pałały – wspomagać święte wyprawy misjonarzy, podjęły myśl, aby i osobiście w miarę sił przyczyniać się modlitwami i pomocą materialną do wspierania i właściwego kształcenia kleru tubylczego i starać się zjednać dla tych zadań możliwie najliczniejsze zastępy ludzi w założonej w tym celu Sodalicji.

Gdy jednak w roku 1903 zmarła wspomniana niewiasta, Stefania Cottin–Bigard, chorowita jej córka Joanna powierzyła i zleciła zapoczątkowane Dzieło Siostrze zakonnej, Marii od Męki Pańskiej – z chrzestnym imieniem Heleny de Chappotin – i założonemu przez nią Zgromadzeniu Sióstr, mianowicie Franciszkanek Misjonarek Maryi (FNM). Pobożne te niewiasty z nakładem wszelkich wysiłków doprowadziwszy powierzoną im sprawę do pomyślnego rozwoju, w r. 1920 zwróciły się do Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary z gorącą prośbą, aby pobożne to Dzieło i jego własne statuty, którymi by się rządziło, zyskały prawne zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej.

Oczywiście prośby tego rodzaju – nie mogło być inaczej – spotkały się z życzliwym przyjęciem. Skoro więc Kardynałowie tejże Kongregacji należycie rozpatrzyli przedłożoną sprawę przekazaną im przez bezpośredniego Naszego Poprzednika, świetlanej pamięci Benedykta XV i poparli swoimi głosami, Papież kazał wydać dekret, mocą którego Dzieło to zostało zaaprobowane z prawem tego rodzaju, że będzie ono podlegało Radzie tejże Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary.

Jednakże zanim temu nader pożytecznemu Dziełu nadane zostały definitywne wieczyste statuty, wydawało się rzeczą roztropną nadanie mu pewnych norm, którymi rządziłoby się tymczasowo, z tą wszakże myślą i pewną nadzieją, że posługiwanie się nimi i rozwój zaczętego Dzieła wskaże, co na przyszłość bardziej odpowiedniego w ramach dekretów ustalić by należało.

Tak więc Dzieło Św. Piotra Apostoła uznane i prawnie zatwierdzone przez Stolicę Apostolską oraz ubogacane wciąż przez bezpośredniego Poprzednika Naszego i przez Nas dowodami ojcowskiej życzliwości, od roku 1920 przynosi wspaniałe owoce coraz większą napawające radością: pobudza ono przecież skutecznie wiernych, aby zanosząc usilne modły do Boga upraszali u Księcia Pasterzy kler tubylczy odznaczający się i liczebnością i cnotą, a zbieranymi pomocami materialnymi sprawia, żeby nikomu z powoływanych spośród ludów pogańskich do służby Pańskiej niczego zgoła nie brakowało do osiągnięcia tego najświętszego celu. W tym pomyślnie wzrastającym posiewie znakomitych planów dostrzegamy i podziwiamy zupełnie oczywistą pomoc Boga i Jego Opatrzności. A wydaje się, pomoc tę tym obficiej wyjednywała swoimi modłami św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Dziewica Karmelu, którą Myśmy właśnie obrali i dali temuż Dziełu Św. Piotra Apostoła jako niebieską Patronkę.

Pragniemy też chętnie na tym miejscu uczcić pochwałą zasługi tych wszystkich, którzy nie przestawali aż do tej pory wspierać tej Instytucji swoją czynną ochoczą gorliwością, imiennie zaś wyrazić z serca należne dzięki zarówno Siostrom ze Zgromadzenia Franciszkanek Misjonarek Maryi, jak i najdroższemu księdzu Juliuszowi Tiberghien, tytularnemu arcybiskupowi Nicei, który w szlachetności serca nie szczędził ani wysiłków, ani prywatnych funduszów, aby na wszelki sposób przyczynić się do pomyślnego rozwoju sprawy, jak i wreszcie księdzu zakonnemu, R. Józefowi Drehmans CSSR, który pełniąc obowiązki Sekretarza generalnego, jako pierwszy na tym stanowisku, gorliwie pracował wokół tego rozpoczętego Dzieła.

Wreszcie tak jak dnia 3 maja 1922 r. nadaliśmy pobożnemu Dziełu Rozkrzewienia Wiary specjalne ustawy i prawa, którymi ma się ono rządzić, tak i niniejszym najdroższemu nam Dziełu Św. Piotra Apostoła – ciesząc się, że osiągnęło ono już jakoby wiek dojrzalszy – aby i na przyszłość mogło coraz bardziej odpowiedzieć ojcowskim Naszym pragnieniom i nadziejom misji katolickich, dekretem ustalamy i definiujemy jego własne statuty i prawa, dzięki którym – jak ufamy – jeszcze wspanialszy zaznaczy swój rozwój.

Dlatego po dojrzałym przemyśleniu sprawy, na mocy pełni władzy apostolskiej, z własnej pobudki i w oparciu o pełne rozeznanie postanawiamy i zarządzamy:

  1. Papieskie Dzieło Św. Piotra Apostoła z samej swej natury ma mieć jako cel, by stanowić pomoc dla św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary w należytym i świątobliwym kształceniu kleru tubylczego i w zakładaniu seminariów wyższych i niższych wszędzie tam, gdzie tego wymagać będą okoliczności.
  2. Powinno skłaniać wiernych do modlitw i do dzieł pobożnych w tym celu, aby Boski Książe Pasterzy jak najwięcej dobrych młodzieńców spośród ludów pogańskich, ożywionych właściwym duchem i nadprzyrodzonymi dążeniami, raczył powoływać do kapłaństwa, i by raczył też sprawić, aby ci, których pociągnie natchnieniem swej łaski do tego najświętszego celu, odznaczali się wybitną wiedzą i cnotą.

III. Ponadto ma pobudzać wiernych, aby każdy w miarę sił spieszył z pomocą, czy to składając co roku pewną daninę pieniężną, czy to zbieraniem ofiar wśród ludu lub też przez tzw. zaadoptowanie któregoś z seminarzystów, czy wreszcie tworząc coroczne stypendium, potocznie zwane borsa di studio, dzięki któremu mógłby przynajmniej jeden z tamtejszych kleryków mieć zapewnione stałe utrzymanie i wykształcenie.

  1. Główna siedziba powinna znajdować się w Rzymie w gmachu Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, której autorytetowi – jak powiedziano – całkowicie zresztą podlega.
  2. Całemu Dziełu przewodniczyć będzie Sekretarz generalny św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, który – podobnie jak na urząd kierowania Dziełem Rozkrzewienia Wiary, tak również na to stanowisko – wybierany jest wyraźnie przez Papieża, a który kierować ma Dziełem w porozumieniu z Prefektem tejże Św. Kongregacji, ma przewodniczyć sesjom Rady Generalnej i kierować jej obradami do pomyślnego wyniku.
  3. Ponadto kierownikiem Dzieła będzie Rada Generalna ustanowiona w Rzymie, w której skład oprócz Prezesa generalnego wejdą Radcy wybierani przez Św. Kongregację Rozkrzewienia Wiary na lat pięć spośród przebywających w Rzymie kapłanów z różnych narodów, wśród których pobożne to Dzieło już bujnie się rozwija.

VII. Jeżeli któryś z Radców wyniesiony zostanie do godności biskupiej lub kardynalskiej, tym samym przestaje sprawować funkcję Radcy.

VIII. Rada generalna – jest to jej zadanie szczególne – powinna zabiegać o to, aby wszelkie fundusze i pomoce należące do Papieskiego Dzieła, np. zebrane składki, kwoty adopcyjne alumnów misyjnych i stypendia (potocznie: borse di studio) przeznaczone na teologiczne ich wykształcenie, były rozdzielane równomiernie. Nadto troszczyć się będzie o to, aby Dzieło coraz bardziej rozwijało się w poszczególnych krajach.

  1. Rzeczą Rady Generalnej ma być również badanie i ocena szczególnych przedsięwziąć i praw tzw. Rad Narodowych [tych Dzieł], analiza składanych przez nie corocznie sprawozdań oraz rewizja rejestrów.
  2. Rada Generalna powinna odbywać co miesiąc wspólne zebranie, aby kwoty i inne rzeczy ofiarowane przez wiernych były rozdzielane równomiernie i starannie, za aprobatą Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, dosyłane komu należy. Prawo zwoływania Rady generalnej należy do gestii Prezesa.
  3. Rada generalna podejmuje decyzje i uchwala to, co uzyska większość głosów Radców. Uchwały jednak dotyczące spraw większej wagi powinny być przedłożone Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, a przez nią Papieżowi do zatwierdzenia.

XII. Corocznie, gdy moderatorzy krajowi Papieskich Dzieł Misyjnych będą razem w Rzymie, spotykać się będą na wspólnym zebraniu, aby razem z Prezesem i Radcami Dzieła Św. Piotra Apostoła przebywającymi w Rzymie w odpowiedni sposób radzić nad sprawami związanymi z tymże Dziełem.

XIII. Wszystkie misje podległe Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary mają być w miarę możności wspierane przez Papieskie Dzieło Św. Piotra Apostoła, na ile ich potrzeby będą tego wymagać.

XIV. Papieskie Dzieło Św. Piotra Apostoła powinno mieć swojego Sekretarza generalnego, którego wybiera – na propozycję wszakże Rady generalnej – Św. Kongregacja Rozkrzewienia Wiary; będzie on pełnił swą funkcję w zależności od niej. Sekretarzowi generalnemu należy wyznaczyć i przydzielać pewne honorarium.

  1. Obowiązkiem Sekretarza generalnego będzie starać się – za aprobatą Prezesa generalnego – o to wszystko, co należy do zwyczajnej administracji Dzieła.

XVI. Tenże [Sekretarz generalny] spełniając starannie zlecenia Rady, winien sporządzać i przygotowywać porządek obrad na sesjach generalnych. Na sesjach jednak Rady Generalnej posiadać będzie tylko prawo głosu doradczego.

XVII. Sekretarz generalny będzie przewodził wszystkim niższym oficjałom wybranym, zależnie od potrzeb, przez Radę generalną; winien on troszczyć się o to, aby każdy z nich wiernie i gorliwie pełnił swoją funkcję i czuwać bacznie, aby skarbnik dokładnie zarządzał powierzonymi mu rzeczami.

XVIII. Skarbnik jak najpilniej strzec będzie kasy pobożnego Dzieła i zważać, aby za zgodą Rady generalnej pieniądze ulokowane były w sposób bezpieczny i przynoszący korzyść.

XIX. Skarbnik składać będzie co roku dokładne sprawozdanie z dochodów i rozchodów. Sprawozdanie to po zbadaniu i zatwierdzeniu przez dwóch rewizorów delegowanych w tym celu przez Radę generalną winno być ponownie przedłożone do zatwierdzenia.

  1. Corocznie ma być udostępniana publicznie szczegółowa relacja o zebranych przez wiernych ofiarach wszelkiego rodzaju i dokonanym równomiernym ich podziale.

XXI. Papieskie Dzieło Św. Piotra Apostoła w poszczególnych krajach, w których rozwija działalność, utworzy własną Radę krajową, która jednak posiadać będzie własnego sekretarza i własnych oficjałów, odnośnie do których zachowane będą dokładnie i z właściwym zastosowaniem te normy, które ustalono odnośnie Rady generalnej; odnośnie natomiast Dyrektorów krajowych ustaliliśmy już w Motu proprio „Decessor Noster” wydanym tego samego dnia.

XXII. Rady Krajowe powinny zarządzać złożonymi przez wiernych ofiarami, jakiekolwiek by one były, czy to pieniędzmi czy funduszami adopcyjnymi dla alumnów misyjnych, czy wreszcie stypendiami (borse di studio) dla celów teologicznego ich wykształcenia – według norm ustalonych przez Radę generalną, albo przesyłać je do tejże Rady generalnej.

XXIII. Radom Krajowym nie wolno dokonywać rozdzielania funduszów według własnego uznania ani przyznawać zasiłków ozy też przyznawać komuś funduszów adopcyjnych dla kleryków i stypendiów (borse di studio) dla ich teologicznego wykształcenia. Celem racjonalnego zarządzania całym Dziełem to wszystko zarezerwowane jest Radzie generalnej.

Ponieważ zaś Rada generalna Dzieła Św. Piotra nie jest jeszcze ukonstytuowana według powyższych norm, na ten raz rezerwujemy sobie nominację Sekretarza generalnego tegoż Dzieła i funkcję tą powierzamy umiłowanemu synowi Piotrowi Coffano, Prałatowi domowemu, dotychczasowemu Dyrektorowi Papieskiego Dzieła Rozkrzewienia Wiary na Włochy.

To wszystko zaś, co ustaliliśmy w tym Naszym Liście, nakazujemy uważać za zatwierdzone i ratyfikowane, bez wzglądu na jakiekolwiek przeciwne [zarządzenia].

 

Dan w Rzymie, u św. Piotra, dnia 24 czerwca, w uroczystość św. Jana Chrzciciela, 1929 roku, w ósmym roku Naszego Pontyfikatu.

Papież Pius XI

 

Tłum. ks. B. Wodecki SVD

 

Źródło: Breviarium missionum, Cz. 1, ATK, Warszawa 1979, s. 264-270.

 


 

Motu Proprio „Romanorum Pontificum” Papieża Piusa XI

 

           

Troska Biskupów Rzymskich musi obejmować przede wszyst­kim, to rzecz jasna, wieczne zbawienie dusz i szerzenie Królestwa Jezusa Chrystusa na ziemi, skoro Boski Założyciel Kościoła dał swoim Apostołom rozkaz: „Idąc nauczajcie wszy­stkie narody” (Mt 28,19); „Głoście Ewangelią wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16,15).

Ani Piotr ani jego następcy nigdy nie zaniedbywali te­go zadania. Z tej samej też przyczyny, kiedy energia i wy­siłki doświadczonych mężów badających bezkres mórz odkry­wały nieznane lądy i ludziom pełnym ducha apostolskiego otwierały drogę do nowych ludów, sławny Poprzednik Nasz, Grzegorz XV, mądrze wychodząc z założenia – jak świadczą jego Akta, że „naczelną dziedzinę doniosłych obowiązków pa­sterskich stanowi rozkrzewianie Wiary chrześcijańskiej”, utworzył „Św. Kongregację Rozkrzewienia Wiary”, aby przez nią tym skuteczniej zapewnić rozwój ogromnego ze wszech miar dzieła apostołowania wśród niechrześcijan.

Zadaniem bowiem tej Kongregacji jest zarówno posyłanie misjonarzy do wszystkich części świata i rozmieszczanie ich zależnie od potrzeb danego kraju, jak również służenie tak poszczególnym osobom jak i instytutom radą i realną pomocą, a wreszcie zaradzanie wszelkim potrzebom misji, cokolwiek w tym względzie dyktować będzie gorliwość apostolska i wie­lostronna miłość Chrystusowa.

Odnośnie zwłaszcza do pomocy materialnych, które jak­kolwiek nie są najważniejsze, to jednak odgrywają doniosłą rolę dla dobra misji katolickich, Poprzednicy Nasi hojnie ich udzielali. Także książęta chrześcijańscy, mając również na uwadze niemałe wszelkiego rodzaju korzyści, jakich spo­dziewali się dla swoich państw i narodów, wspierali misje z wielką hojnością. Obecnie jednak, jak wiadomo, Stolica Apostolska znajduje się w innej wręcz sytuacji i stanie ma­terialnym i niewiele może też liczyć na hojność czynników świeckich w zakresie rozszerzania granic Kościoła.

Z drugiej jednak strony może nigdy tak żywe, jak obec­nie, nie było zainteresowanie wśród ludu chrześcijańskiego rozwojem misji, zwłaszcza od chwili, gdy świetlanej pamię­ci Poprzednik Wasz, Benedykt XV skierował w tej sprawie do świata katolickiego List Apost. „Maximum illud”. Bez wąt­pienia, temu tak dobremu i gorliwemu Papieżowi, który doz­nał tyle przykrych trudów i bólu, gdy szalała długotrwała wojna, a następnie niemal strawił swe siły nakłaniając Eu­ropę do pokoju, łaskawość Boża dała tę pociechę, że w opar­ciu o pewne fakty widział o wiele pomyślniejsze, niż daw­niej, perspektywy postępów ewangelizacji w Afryce, Azji i Ameryce.

My zaś, ogarnięci tym samym pragnieniem i żywiąc taką samą nadzieję, uważamy za swój obowiązek nie zaniechać realnej pomocy i z tej samej przyczyny z całą gorliwością troszczyć się o to, aby wiernie było realizowane to, co on tak mądrze przepisał, i aby nasi misjonarze celem owocniejszej pracy byli obficie zaopatrzeni w konieczne środki.

Poszczególne rodziny zakonne zwykły szukać pomocy w za­kresie dóbr materialnych wśród ludu chrześcijańskiego. A lud ten, wiedziony umiłowaniem wiary, gorliwą miłością lub powodowany inną najszlachetniejszą pobudką, udziela chętnie, i to w niektórych narodach bardzo hojnie. Lecz i ten sposób zbierania datków nie jest wystarczający w stosunku do potrzeb poszczególnych misji, i nie pozwala na równo­mierne i planowe zarządzanie całością misji dla coraz więk­szego ich pożytku i stabilności.

Aprobując przeto – podobnie jak Nasi Poprzednicy – wszy­stkie, jakiekolwiek wynaleziono sposoby spieszenia z pomo­cą poszczególnym misjom, pragniemy w sposób pewny i nieza­wodny zaradzić potrzebom całości misji katolickich w opar­ciu o składki świata katolickiego i to tak, aby zebrane wśród wszystkich narodów przez wszystkie dzieci Kościoła, chociażby najmniejsze datki przeznaczone dla wspierania mi­sji w zakresie całościowym, gromadzone były w jednym ośrod­ku. Wszystkie te kwoty, powierzone jedynie Naszej władzy i decyzji oraz Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary, rozdzie­lane będą za pośrednictwem mężów wyznaczanych przez Nas samych pomiędzy wszystkie misje, zależnie od potrzeb każ­dej z nich.

Gdy zastanawialiśmy się nad tym, w jaki sposób urzeczywistnić ten zamiar, szczęśliwie przyszło Nam na myśl owo znakomite Dzieło Lyońskie zwane Dziełem Rozkrzewienia Wiary, założone przed stu laty przez kilku ludzi, których pobożność i miłość godna jest największej pochwały. Wszyst­kim znane są szczególne zasługi tej instytucji. Należy za­liczyć ją do chlubnych i wspaniałych dzieł nowszych dzie­jów katolickiej Francji. Jest bowiem rzeczą godną podziwu, jak wielu ludzi, złączonych tą więzią wspólnoty ze wszyst­kich stron i zakątków ziemi przywykło wspierać misje kato­lickie swoim wkładem, przez składki i modły pobożne. Dla­tego też Poprzednicy Nasi obdarzyli Dzieło, o którym mówi­my, wielkimi łaskami odpustów i przywilejów, zwłaszcza zaś Grzegorz XVI w Liście Apostolskim „Probe nostis” z dnia 15 sierpnia 1840 r. i Leon XIII w encyklice „Sancta Dei civitas” z dnia 3 grudnia 1880 r. polecili je wszystkim Biskupom i całej Owczarni wiernych słowami pełnymi najwyż­szej czci.

I My pragniemy w tym miejscu wyrazić uznanie obydwu Radom: Lyońskiej i Paryskiej, które nim kierują, szczegól­nie zaś podkreślić roztropność i poczucie sprawiedliwości we wspomaganiu nie tylko tych misji, którymi nieprzerwanie zawiaduje wszędzie ze wszech miar szlachetny naród fran­cuski z odziedziczoną po przodkach gorliwością o zachowa­nie i rozwój wiary świętej, lecz również tych, które pozakładały wszystkie inne narody, natchnione duchem Jezusa Chrystusa do najszlachetniejszego współzawodnictwa.

Z tej więc wspomnianej przyczyny wydaje nam się słusz­niejsze – zamiast stwarzać nowe Dzieła – właśnie Dzieło Rozkrzewienia Wiary dostosować do zmienionych okoliczności czasu, przenosząc jego siedzibę do tego czcigodnego Miasta, stolicy całego Kościoła, i wyposażając je w Nasz autorytet, aby stało się organem Papieskim w zbieraniu ofiar wiernych na rzecz wszystkich misji. A chcemy uczynić to tym chętniej, ponieważ przewodniczący tego Dzieła zarówno w Lyonie jak i w Paryżu skierowali do Nas pełne czci pisma oświadczając, że jako najuleglejsi synowie Kościoła z wielką gotowością przyjmą wszystko, cokolwiek w przyszłości Stolica Apostolska postanowi odnośnie do tego tak drogiego im i rodakom ich Dzieła. W tym względzie ci najznakomitsi mężowie okazali się godnymi zarówno wiary katolickiej jak i imienia Francuzów, dając jawny dowód, jak bardzo leży im na sercu troska o rozszerzanie Królestwa Jezusa Chrystusa na ziemi, tak że nie wahają się poświęcić wszystkiego, w czym słusznie byli rozmiłowani. My zaś taką postawę, nie tylko ich własną, lecz jako powszechną cechę katolików Francji, uznajemy tak wysoce, że polecamy ją usilnie jako przykład wobec całego Kościoła.

Dlatego pełnią władzy apostolskiej z własnej pobudki i z pełnym rozeznaniem postanawiamy i ustalamy:

  1. Zreorganizowane, zbożne Dzieło Roz krzewienia Wiary odtąd będzie miało swą siedzibę w Rzymie, przy Św. Kongregacji Rozkrzewienia Wiary jako organ samej Stolicy Apostolskiej dla egzekwowania zewsząd ofiar wiernych i rozdzielania ich na użytek wszystkich misji katolickich.
  2. Całemu Dziełu przewodniczyć będzie Rada wybrana przez Nas za pośrednictwem Św. Kongregacji spośród duchowieństwa tych narodów, które wyróżniać się będą regularnym wkładem w to Dzieło.
  • Naród francuski, w którym zrodziło się to Dzieło i który stale z wielkim pożytkiem pracuje nad doprowadzeniem niechrześcijan do wiary, będzie miał szczególne prawo w Radzie Generalnej.
  1. Dwa regulaminy dołączone do niniejszego Listu ustalają normy, jakimi ma kierować się to zbożne Dzieło i Rada Generalna Dzieła.
  2. Rady Centralne poszczególnych narodów uzgodnią swoje własne statuty z Naszymi normami według wskazań Rady Generalnej. Biskupi postarają się o jak najrychlejsze powołanie do życia tego rodzaju Rad tam, gdzie one jeszcze nie istnieją. Tam natomiast, gdzie istnieją ośrodki podobne do omawianej instytucji, choć pod inną nazwą, ich rzeczą będzie doprowadzić do połączenia ich z tym Dziełem, niwelując wszelkie różnice.

Niezmiernie owocne bowiem jest w tym zakresie zachowanie wszędzie jednolitości, na ile specyfika warunków miejscowych na nią pozwala.

My ze swej strony, ufni w opiekę Maryi Dziewicy Niepokalanej i Książąt Apostołów Piotra i Pawła oraz wielkiego krzewiciela Wiary Katolickiej św. Franciszka Ksawerego, niebiańskiego Patrona tej Sodalicji, mamy nadzieję w łaskawości Bożej, że to Dzieło Rozkrzewienia Wiary, tak drogie Poprzednikowi Naszemu (por. List Apost. „Maximum illud”), a także dwa inne: Dziecięctwa Pana Jezusa i Św. Piotra Apostoła dla kształcenia kleru rodzimego, które to Dzieła Stolica Apostolska uznaje za swoje, rozwijać się będą w sposób napawający radością.

Jesteśmy też pewni, że Biskupi i pozostali Przełożeni duchowni dołożą w tej dziedzinie wszelkich starań i troski na terenach swoich Kościołów, korzystając zwłaszcza z usług tzw. Misyjnego Związku Duchowieństwa (Consociatio Cleri Missionaria). Związek ten, nie mniej Nam drogi niż Poprzednikowi Naszemu, założą w swych terytoriach, jeśli go tam jeszcze nie ma.

To wszystko, co ustaliliśmy w tym Liście, zachowuje zgodnie z Naszym rozkazem swą prawomocność i ważność, niezależnie od jakichkolwiek zarządzeń przeciwnych.

Dan w Rzymie u św. Piotra, dnia 3 V, w uroczystość Znalezienia Krzyża Świętego, 1922 r., w pierwszym roku Naszego Pontyfikatu.

Papież PIUS XI

 

Tłum. ks. B.Wodecki SVD

 

Źródło: Breviarium missionum, Cz. 1, Akademia Teologii Katolickiej, Warszawa 1979, s. 216–221


 

 

Listy apostolskie

 

 

List apostolski papieża Benedykta XV „Maximum illud”

List apostolski papieża Benedykta XVI „Porta fidei”

List apostolski papieża Pawła VI „Graves et increscentes”

List apostolski papieża Piusa X „In apostolicum”

Motu proprio papieża Benedykta XV „Dei Providentis arcano”

Motu proprio papieża Piusa XI „Decessor noster”

Motu proprio papieża Piusa XI „Romanorum Pontificum”

Motu proprio papieża Piusa XI „Vix ad”


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wypowiedzi papieskie

Homilia Benedykta XVI na otwarcie Synodu Biskupów o nowej ewangelizacji

Homilia Benedykta XVI na początku Roku Wiary (fragment)

Homilia Benedykta XVI na zakończenie Synodu Biskupów o nowej ewangelizacji (fragment)

Homilia Benedykta XVI w czasie Mszy św. kanonizacyjnej 21.10.2012 r.

Katecheza Benedykta XVI z 28 listopada 2012 r.

Katecheza Jana Pawła II - Kościół misyjny z 19 IV 1995 r.

Katecheza Jana Pawła II - Powszechna misja Kościoła z 5 IV 1995 r.

Przemówienie Benedykta XVI na Papieskim Uniwersytecie Urbaniana z 21 października 2014 r.

Papieskie Dzieło Rozkrzewiania Wiary

Papieskie Dzieło św. Piotra Apostoła

Papieskie Dzieło Misyjne Dzieci

Papieska Unia Misyjna