CO NAS OBCHODZI
KONGRES MISYJNY W AMERYCE?
Już po raz siódmy
Europa nie doczekała się jeszcze kongresu misyjnego na
szczeblu kontynentalnym. Ameryka zaś urządza te ważne dla Kościoła spotkania
już od dwudziestu lat. W listopadzie tego roku będzie już on z kolei 7. dla
Ameryki Łacińskiej (COMLA 7), a jednocześnie 2. dla obu Ameryk wspólnie (CAM
2). Od 19 do 30 listopada br. setki uczestników przybędą do Gwatemali, by
przemyśleć i zanieść do swoich środowisk hasło Kongresu: „Kościele w Ameryce,
twoim życiem jest misja”.
Na początku zadajmy
sobie podstawowe pytanie: Czy wiadomość o tym Kongresie, że się odbywa, powinna
nam wystarczyć? Gdy czytamy hasło Kongresu, opuszczając nazwę kontynentu, to
łatwo się zorientować, że zawiera ono przesłanie uniwersalne: „Kościele, twoim
życiem jest misja”. To wydarzenie w Gwatemali przypomina więc całemu Kościołowi
o powinności czucia się posłanym do głoszenia nauki Chrystusa, odpowiadającego
na podstawowe pytania dręczące człowieka.
Życiem Kościoła
jest więc misja, czyli nie ma Kościoła bez misji. Nad tą pozornie oczywistą
prawdą będą zastanawiać się dziesiątki biskupów, kilkuset księży, setki, a
właściwie tysiące ludzi świeckich z Ameryki. Wśród uczestników nie braknie osób
konsekrowanych.
Logo Kongresu
przedstawia krzyż Chrystusa, który przerywa obwód elipsy przedstawiającej
kontury jajka. W misji Kościoła nie ma miejsca na skorupę, która zamyka i
ogranicza. Kościół świadomy sensu swego istnienia, to Kościół świadomy swej
misji, która nie zna granic krajów, języków, kultur czy przekonań religijnych.
Miałem szczęście uczestniczyć w poprzednim
Kongresie (COMLA 6 – CAM 1) jesienią 1999 r. Jego hasło wyrażało podobną prawdę
o Kościele i brzmiało: „Ameryko, z Chrystusem, wyjdź z twojej ziemi”. To
wezwanie szczegółowo rozwinął kard. Józef Tomko, ówczesny prefekt Kongregacji
ds. Ewangelizacji Narodów, a zarazem legat papieski na Kongres. Pamiętam, że na
zakończenie swojego wystąpienia dwa razy powtórzył pierwszą część hasła:
„Ameryko, z Chrystusem”, a trzytysięczna rzesza uczestników, jakby
odpowiadając, że doskonale wie o co chodzi, również dwa razy odpowiedziała: „Wyjdź
z twojej ziemi”. Kardynał chciał uświadomić Kościołowi w Ameryce obowiązek
jeszcze aktywniejszego uczestniczenia w misji. Jeżeli uświadomimy sobie, że
Ameryka Południowa, którą zamieszkuje ok. 44% katolików naszego globu, wydała
tylko niespełna 5 800 misjonarzy, to nie tylko w porównaniu z Europą (66 800
misjonarzy danych Kościołowi powszechnemu) dostrzec można pewien brak,
wskazujący na konsekwencję wiary.
Oczywiście dla tych, którzy współpracę misyjną rozumieją jako
dawanie z tego, co zbywa (duchowo, materialnie i personalnie), hasło Kongresu
sprzed 4 lat, jak i tego najbliższego staje się niezrozumiałe. Czy w takim
przypadku Kościół żyje misją? A może podstawowym problemem w Kościele nie jest
kogo posłać, gdzie posłać, co robić, by było kogo posłać, ale raczej jak
zorganizować swoją wspólnotę, gdzie szukać środków na budowę świątyni czy na
pomoc najbiedniejszym w parafii lub co robić, by ludzie czuli się dobrze w
swojej wspólnocie czy w swoim kościele?
Jeśli nie zapomnimy, że życiem Kościoła jest
misja, a na to narażeni są zarówno duchowni, jak i świeccy, to będziemy również
pamiętać, że w jej spełnianiu nie przeszkodzą nam nawet nasze przeciętne siły
personalne czy materialne. Zbyt mało się mówi z polskiej ambony i zbyt mało
daje się świadectwa o tym, że autentyczna pomoc misjom to „dawanie ze swego
ubóstwa” – jak przypomina Jan Paweł II (por. RMis 64). Gdybyśmy te słowa Ojca
Świętego odnieśli do Ameryki Południowej, która przyjmuje misjonarzy, winniśmy
oczekiwać, że Kościół na tym kontynencie powinien także posyłać, czyli jakby
„tracić” tych, którzy mogliby uczestniczyć w powszechnej misji Kościoła na
innych kontynentach. Ale ostatecznie nie chodzi o zwykłe pozbywanie się, ale
dawanie i nie tracenie, czyli dzielenie się w duchu ubóstwa z miłością z
innymi. Te ponad 12 tys. przyjętych misjonarzy i wspomniane 44% katolików w
skali światowej, zobowiązuje. Dodatkowo powinien zastanowić nas fakt z Indii, w
których ponad 90% stanowią niechrześcijanie (83% hinduizm, 11% islam) i tylko 1,8%
to katolicy. Kościół w tym kraju posłał ponad dwa razy więcej misjonarzy
niż Polska, a tylko o 1800 mniej niż cała Ameryka Łacińska.
W tym miejscu możemy spróbować stwierdzić, iż mimo że Kongres
COMLA 7 i CAM 2 wydarza się daleko od naszego kraju, rzeczywistość ta jest
bardzo bliska wszystkim, którzy miłują Kościół. Warto by więc to hasło Kongresu
przytaczać i wyjaśniać zgromadzonym na Eucharystii i także zanieść go uczniom w
szkole. Mówi bowiem ono o misji Kościoła, która jest jego życiem. A mówiąc o
tym, pomódlmy się za naszych braci z Ameryki, aby to hasło urzeczywistniali w
swoim życiu. Nie zapomnijmy też wymagać od siebie, bo jesteśmy członkami tego
samego Kościoła mającego jedno życie, którym jest misja.