Paulina Jaricot i proboszcz z Ars

 

Te dwie postace żyjące w XIX w. we Francji są wymownym przykładem umiłowania Chrystusa i służby Kościołowi nawet za cenę wielkiej ofiary duchowego cierpienia, płynącego z pomówień, osądów i niewdzięczności ze strony wielu osób.

 

U źródeł współpracy

Jak już pisaliśmy wcześniej, uczestnicy Rady Wyższej Papieskich Dzieł Misyjnych, która miała miejsce w Lyonie w maju br., udali się do Ars niedaleko Lyonu, gdzie św. Jan Maria Vianney spełniał swoją posługę duszpasterską. Po wizycie w domu, gdzie mieszkał święty Proboszcz, odbyła się Msza św., podczas której homilię wygłosił abp Henryk Hoser SAC, przewodniczący Papieskich Dzieł Misyjnych i sekretarz pomocniczy Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów.

Rozumieli się wzajemnie

W czasie homilii abp H. Hoser podkreślił relacje, które istniały między Pauliną Jaricot i św. Janem Marią Vianneyem. Mieli oni wiele okazji, aby się spotkać. Ostatnim razem święty Proboszcz z Ars ofiarował Paulinie krzyż, który został wystawiony w nowo odrestaurowanym domu w Lyonie, położonym u stóp bazyliki de Fourvier. Znali się bardzo dobrze, ale jeszcze lepiej się między sobą rozumieli. Jest przynajmniej kilka powodów, aby tak sądzić o racjach, które ich wzajemnie zbliżały do siebie. Oboje uczestniczyli świadomie – w duchu wielkiej pokory – w cierpieniach Jezusa Chrystusa. Owocność ich dzieł okazała się trwała i ponadczasowa, zaś umiłowanie ducha modlitwy było szczególnie oczywiste w ich życiu. Różnego typu cierpienia Pauliny – duchowe, materialne oraz zdrowotne – to wielki tygiel doświadczeń. Nigdy jej nie opuszczały, co jednak nie przeszkodziło jej w realizacji tak wielkich dzieł, jakimi było założenie Dzieła Rozkrzewiania Wiary (1822 r.) i Żywego Różańca (1826 r.). Owocność Dzieł wypływała – jak uczy historia wielu innych wydarzeń w życiu Kościoła – z głębokiego ducha modlitwy i zjednoczenia z Chrystusem dzięki kontemplacji i adoracji Najświętszego Sakramentu.

Zadania misyjne

Dziś do realizacji misyjnych zadań Kościoła nie wystarczą tylko duże środki materialne i nowoczesne metody animacji – telewizja, internet, prasa, video – ale potrzeba na nowo odczytywać znaki czasu, jak to czynili Paulina Jaricot i św. Jan Vianney. Nie wystarczy tylko czysto ludzka inteligencja, poprawna metoda i duszpasterstwo specjalistyczne. Potrzeba autentycznych świadków wiary i misjonarzy, a ich najlepsza metoda pracy wynika ze świętości życia, o czym pisał Jan Paweł II w misyjnej encyklice „Redemptoris missio”. Ewangelia pozwala się nieść tylko tym, którzy upodabniają się do Chrystusa i kochają wspólnotę Kościoła, której On dał początek. Misja głoszenia Dobrej Nowiny powierzona Kościołowi bynajmniej nie została doprowadzona do końca (por. RMis 1). Jest więc naszym zadaniem kontynuować to dzieło na wzór Pauliny Jaricot i św. Jana Marii Vianneya. W tej pracy nie należy ustawać, ponieważ to my – obdarzeni już darem wiary – mamy innym otwierać wszystkie drzwi, aby poznali Chrystusa.

Ks. Jan Piotrowski