Powołanie do świętości i do misji



Niedościgniony przykład

Kiedy bł. o. Paweł Manna po 12 latach swojej misyjnej posługi ciężko chory powrócił do Europy, zauważył niepokojące zjawisko. Większość katolików, wśród nich nawet kapłani, zdawała się żyć w Kościele, korzystając z całego bogactwa Chrystusowych darów, nie zadając sobie jednak trudu, aby tym wielkim bogactwem, jakim jest wiara, podzielić się z innymi ludźmi. Sytuacja takiej obojętności chrześcijan poruszyła serce starego misjonarza i skierowała jego misyjny wysiłek ku uwrażliwianiu serc wszystkich ochrzczonych na powszechne powołanie do świętości i do misji.

Jan Paweł II w encyklice Redemptoris missio napisał, że po dwóch tysiącach lat "misja Chrystusa Odkupiciela, powierzona Kościołowi, nie została jeszcze bynajmniej wypełniona do końca" (n. 1). Wcześniej już Sobór Watykański II podkreślił, że cały Kościół jest misyjny, a zatem każdy ochrzczony powinien czuć się wezwany do tego, by wnieść swój wkład w głoszenie Ewangelii. Dlatego o. Manna zdecydowanie wyrzuca nam, wierzącym, że "być katolikiem, być kapłanem i nie interesować się żywo, w taki czy w inny sposób, nie tylko zachowaniem, ale także rozkrzewianiem wiary, znaczyłoby nie rozumieć Ewangelii...".

Trzeba przyznać, że katolicy - zadowoleni z możliwości korzystania z sakramentów świętych, słuchania Bożego słowa - niestety często o misyjnym wymiarze otrzymanej wiary zapominają. Zapominają, że wiara jest im nie tylko dana, ale i zadana. "Zbyt wielu ludzi myśli - mówi bł. Paweł Manna - przynajmniej w praktyce, że wiara jest darem, który spadł z nieba, dla naszego lepszego samopoczucia, i że wcale nie powinniśmy odczuwać w sobie potrzeby przekazania go dalej. A rzeczywistość jest wprost przeciwna: im więcej dzielimy się naszą wiarą, im bardziej pozwalamy innym uczestniczyć w tym wielkim darze, tym bardziej my sami się nim ubogacamy".



Zachęta do świętości

Potrzeba zatem, aby w naszej chrześcijańskiej formacji obecna była żywa zachęta do odpowiedzi na powszechne powołanie do świętości i do misji. Odpowiedzialni za rozpalanie w sercach wierzących tego ducha są duszpasterze podążający śladami Apostołów i ich następców - biskupów. Potrzeba, aby sami rozpaleni żywym pragnieniem świętości i głoszenia Dobrej Nowiny pragnęli rozpalać serca chrześcijan, otwierając ich na nowe horyzonty wiary. Pomimo licznych trudności przeżywanych przez Kościół, a nawet ze względu na nie, nie możemy jako chrześcijanie lękać się wypłynąć na głębię wiary. Tej wiary przeżywanej w wymiarze wewnętrznym, osobistym jako wezwanie do świętości, tak aby Ewangelia przeniknęła całe nasze życie, ale także w wymiarze zewnętrznym, przynależności do Kościoła, do wielkiej rodziny dzieci Bożych, których ciągle tak wielkie rzesze nie poznały jeszcze Dobrej Nowiny o kochającym ich Ojcu. Dziękując Chrystusowi za wielki dar naszej wiary, pamiętajmy jak bardzo potrzebna jest nasza modlitwa o to, abyśmy nie zapomnieli, że dar ten jest nam nie tylko dany, ale i zadany.

Módlmy się więc w sierpniu, abyśmy umieli odpowiedzieć na powszechne powołanie do świętości i misji, troszcząc się o stałą formację duchową i kulturową.



Ks. Piotr Boraca