Inkulturacja wyzwaniem dla Kościoła

Inkulturacja – pojęcie i proces

Fakt spotykania się i przenikania chrześcijaństwa z kulturami różnych narodów w przeszłości interpretowano i nazywano różnie. Najczęściej spotykane dawniejsze pojęcia, takie jak adaptacja, akomodacja, indygenizacja czy inne, odnoszące się do uwzględniania lokalnych kultur w działalności misyjnej, zostały zastąpione terminem inkulturacja. Po raz pierwszy został on użyty w sensie teologicznym w 1959 r., podczas Tygodnia Misjologicznego na Uniwersytecie w Lowanium w Belgii, jednak bez precyzowania jego znaczenia. Podczas tejże konferencji Joseph Masson mówił także o inkulturacji, za trzy lata użył sformułowania catholicisme inculturé – które wśród jezuitów przyjęło się w formie rzeczownikowej – i w taki sposób został on uznany za ojca tego neologizmu. Od tego czasu upowszechnił się on znacznie i chociaż do dzisiaj pojęcie inkulturacji trudno zdefiniować za pomocą prostej formuły, można – za encykliką Redemptoris missio – określić ją jako wewnętrzne przekształcenie autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie i zakorzenienie chrześcijaństwa w różnych kulturach. Jest to zatem proces głęboki i całościowy, który dotyczy zarówno orędzia chrześcijańskiego, jak też refleksji i konkretnej działalności Kościoła. Jest to również proces trudny, ponieważ nie może w żadnej mierze naruszyć specyfiki i integralności wiary chrześcijańskiej (RMis 52).

Inkulturacja jest postrzegana jako twórcza wymiana, przez którą Kościół wciela Ewangelię w różne kultury i jednocześnie wprowadza narody z ich kulturami do swej własnej wspólnoty. Przez nią sam Kościół powszechny wzbogaca się o formy wyrazu i wartości w różnych dziedzinach życia chrześcijańskiego, takich jak ewangelizacja, kult, teologia, dzieła miłosierdzia; poznaje i wyraża jeszcze lepiej tajemnicę Chrystusa, a jednocześnie jest pobudzany do stałej odnowy (RMis 52).

Główne dziedziny inkulturacji

Cel inkulturacji i jej główne dziedziny wyznacza m.in. deklaracja biskupów Republiki Demokratycznej Konga, w której czytamy: „Zair nie będzie chrześcijański dopóty, dopóki nie „zasymiluje” chrześcijaństwa. Inaczej mówiąc, dopóki nie będzie myślał i wyrażał w języku afrykańskim swojego doświadczenia Chrystusa (doktryny i życia). Jest to zrozumiałe, iż praca ta może być wykonana tylko przez Zairczyków” (Conférence épiscopale du Zaïe à la 3-e Assemblée générale du Synode des Evêques, Kinshasa 1977, s. 15). Powstające Kościoły nie mogą być zatem „przesadzane” skądinąd. W nich też staje się widoczny nowy Lud Boży, dążący do wypracowania własnej teologii, własnej struktury Kościoła, własnej liturgii oraz systemu urzędniczego: „Celem misji wśród narodów jest zakładanie wspólnot chrześcijańskich, rozwijanie Kościołów aż do całkowitej dojrzałości” (RMis 48).  To dojrzewanie zakłada m.in. posiadanie rodzimego duchowieństwa i episkopatu, liturgii, instytucji niezbędnych dla funkcjonowania Kościoła, rodzimego laikatu zaangażowanego w dzieło ewangelizacji, pomoc w rozwoju oraz prowadzenie własnych misji (por. DM 19-20).

O. Jarosław Różański OMI